Brutalny atak w Żychlinie. Zasztyletowana babcia, ranna wnuczka

Sobotni poranek. W jednym z domów w Żychlinie w województwie łódzkim znaleziono ciało 67-letniej kobiety z ranami kłutymi. 10-letnia dziewczynka, wnuczka zmarłej, była ciężko ranna. Policję wezwała matka dziewczynki.

- Otrzymaliśmy informacje, że na terenie jednej z posesji znaleziono zwłoki 67-letniej kobiety. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, znaleźli również 10-letnią wnuczkę kobiety. Dziewczynka miała rany cięte i kłute na rękach, została przetransportowana śmigłowcem do jednego z łódzkich szpitali. Jej stan jest stabilny – powiedział Paweł Witczak z Komendy Powiatowej Policji w Kutnie. Jak powiedział Krzysztof Kopania z Prokuratury Okręgowej w Łodzi, dziewczynka po ataku została w pokoju, w którym rozegrała się tragedia. 67-letnia kobieta przed śmiercią przedostała się do sąsiedniego pomieszczenia, gdzie zmarła. - Wiele wskazuje na to, że związek ze zdarzeniem może mięć wnuczek kobiety, który z nią mieszkał i jego kolega, z którym chodził do jednej klasy –dodał Kopania.

W chwili zatrzymania na ich ciałach i odzieży były widoczne ślady krwi. Mieli przy sobie także nóż - prawdopodobne narzędzie zbrodni. Mieszkańcy Żychlina są w szoku. Nic nie wskazywało na to, że może dojść do tak makabrycznego zabójstwa. Zatrzymani nastolatkowie uchodzili za agresywnych. Przynosili do szkoły ostre narzędzia, nie stronili od używek. Nie wiadomo jeszcze, co popchnęło ich do tak drastycznego czynu.