Dziewczyny z Warsaw Lejdis udowadniają, że hokej nie jest domeną mężczyzn

Nie straszny im pot, krew, ból czy łzy. A do gry nie zniechęcają ich nawet najcięższe kontuzje. - Dwa siniaki nie robią mi różnicy, kontuzje to zależy, jak jesteśmy rozgrzane, mi się zdarzyło przed weselem siostry nie założyć kasku rozbić sobie brodę i mieć pięć szwów – powiedziała Superstacji Katarzyna Lepianka, założycielka drużyny Warsaw Lejdis.

Dziewczyny zmieniają dyscyplinę w zależności od pory roku. Kiedy zaczyna się zima, przenoszą się na Torwar, gdzie trenują na łyżwach. Latem wracają do rolek. Słaba płeć, dzięki zawodniczkom Warsaw Lejdis, staje się powoli wyświechtanym sloganem. Boisko hokejowe coraz częściej goszczą hokeistki, co jest jasnym dowodem na to, że rolki, ochraniacze, kaski czy kije przestają być atrybutami typowo męskimi, a sama gra wśród kobiet znajduje się w mocnym uderzeniu.