Protest pielęgniarek: w części szpitali strajki ostrzegawcze

Protest pielęgniarek: w części szpitali strajki ostrzegawcze
PAP/Darek Delmanowicz

Nie we wszystkich placówkach, w których organizacja związkowa uzyskała prawo do strajku ostrzegawczego, został on przeprowadzony. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, strajki będą organizowane narastająco, ponieważ zgodnie z prawem protest może przybrać taką formę tylko raz w całym procesie sporu zbiorowego z pracodawcą. Nie we wszystkich też placówkach strajk można było zorganizować - jest to możliwe tylko wtedy, jeżeli przebieg postępowania mediacyjnego uzasadnia ocenę, że nie doprowadzi ono do rozwiązania sporu. Dlatego w niektórych placówkach organizowano protesty w innej formie.

Jak powiedziała PAP przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Lucyna Dargiewicz, związek próbował akcję protestacyjną przełożyć w czasie ze względu na trwającą kampanię przed drugą turą wyborów prezydenckich, jednak nie wszędzie się to udało.

"Nie byliśmy pewni, czy w związku z kampanią będziemy mogli przebić się przez media. Uważaliśmy, że wybory są bardzo ważne i próbowaliśmy tę akcję przełożyć w czasie, ale nie wszędzie się to udało, bo determinacja środowiska i zaangażowanie poszczególnych organizacji zakładowych były na takim etapie, że część ten strajk ostrzegawczy ogłosiła" - wyjaśniła.

Zaznaczyła, że związek będzie podejmował strajki ostrzegawcze w późniejszym terminie, a jeśli jego postulaty nie zostaną spełnione, we wrześniu odbędzie się strajk generalny.

"Ale cały czas mamy nadzieję, że problem uda się rozwiązać. Nie może być inaczej, bo za chwilę szpitale w Polsce będą zamykane nie z powodu braków finansowych, a z powodu braku pielęgniarek" - podkreśliła.

W woj. śląskim na dwie godziny od łóżek pacjentów pielęgniarki odeszły w siedmiu szpitalach: w Katowicach, Jastrzębiu Zdroju, Wodzisławiu Śląskim, Raciborzu, Knurowie i Czeladzi, Rudzie Śląskiej i Lublińcu.

Według danych OZZPiP, protest w tym regionie, choć w różnej formie, odbył się we wszystkich placówkach, gdzie działają struktury związku, czyli u 107 pracodawców. Pielęgniarki pracowały w czarnych lub niebieskich koszulkach z hasłem "Protest". W Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach na sugestię dyrektora, który uznał, że to może stresować małych pacjentów, zakleiły hasło plastrami.

Inne formy protestu, w tym oflagowanie placówek i rozdawanie ulotek informacyjnych, zorganizowano na terenie placówek m.in. w Mikołowie, Dąbrowie Górniczej, Mysłowicach, Piekarach Śląskich, Zabrzu, Częstochowie, Jaworznie, Chorzowie i Siemianowicach Śląskich.

Jak powiedziała PAP przewodnicząca OZZPiP na Mazowszu Longina Kaczmarska, dwugodzinny strajk ostrzegawczy zorganizowano w dwóch szpitalach w regionie - w Kozienicach i Mławie. Na dwie godziny przy pacjentach zostały tylko pielęgniarki oddziałowe.

W jednym ze szpitali w Siedlcach pielęgniarki zorganizowały strajk włoski. Jak wyjaśniła Kaczmarska, polega on na bardzo dokładnym wykonywaniu zadań i wyłącznie tych, które należą do zawodu pielęgniarki.

W pozostałych placówkach na Mazowszu pielęgniarki i położne założyły czarne koszulki z napisem "zawód umierający". Rozdawały też ulotki informacyjne i oplakatowały swe zakłady pracy. Podobne formy protest przybrał w innych województwach.

Na Podkarpaciu na dwie godziny od łóżek pacjentów odeszły pielęgniarki ze szpitala w Sanoku. Jak poinformowała PAP Małgorzata Sawicka, przewodnicząca tamtejszego OZZPiP, placówka jest oplakatowana. Pielęgniarki nie ubrały się, jak ich koleżanki z innych szpitali, w czarne koszulki, ale przywdziały służbowe stroje.

Pielęgniarki z Leska, Brzozowa, Przemyśla (szpital wojewódzki), Niska i Tarnobrzegu na znak protestu zorganizowały pikiety przed szpitalami lub starostwami.

W woj. świętokrzyskim dwugodzinny strajk ostrzegawczy odbył się w trzech szpitalach: w Skarżysku-Kamiennej, Czerwonej Górze oraz Staszowie. Jak powiedziała przewodnicząca OZZPiP w regionie Agata Semik, reszta placówek została oflagowana, pielęgniarki ubrane były w czarne podkoszulki oraz miały przypięte plakietki z hasłem "popieram strajk".

Na godzinę odeszły od łóżek pacjentów pielęgniarki w szpitalu w Drezdenku - podała przewodnicząca lubuskiego OZZPiP Bogusława Kornowicz. W pozostałych lecznicach prowadzona była akcja informacyjna z wykorzystaniem plakatów i ulotek.

"Nasz protest ma charakter rozwojowy. Po wyczerpaniu wszystkich przewidzianych prawem możliwości negocjacji, nie wykluczamy jego zaostrzenia" - dodała Kornowicz.

W Podlaskiem od łóżek pacjentów odeszły pielęgniarki w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Wyszły przed tę placówkę z transparentami "Ciężka praca, godna płaca", "Żądamy dofinansowania szpitali publicznych", "Żądamy szacunku i godnej pensji". Protest poparła m.in. Podlaska Federacja Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia i NSZZ "Solidarność".

Przewodnicząca OZZPiP w Pomorskiem Krystyna Dębkowska poinformowała, że w tym regionie nie są planowane akcje związane z ogólnopolskim protestem. Natomiast Komitet Obrony Pielęgniarek i Położnych woj. pomorskiego rozpoczyna akcję wizytacji wszystkich szpitali na Pomorzu; we wtorek odwiedzą szpital specjalistyczny w Kościerzynie.

Przewodnicząca warmińsko-mazurskiej OIPiP Elżbieta Butkiewicz poinformowała PAP, że w żadnym ze szpitali regionu nie doszło do strajku ostrzegawczego, ponieważ związkowcy są na etapie negocjacji z pracodawcami, a to formalnie wyklucza strajk. Solidaryzując się ze strajkującymi koleżankami, część pielęgniarek przyszła jednak ubrana na czarno.

Przewodnicząca opolskiego OZZPiP Krystyna Ciemniak powiedziała PAP, że protest na Opolszczyźnie zaczął się rano i potrwa cały dzień. Jak zapewniła, miały do niego przystąpić pielęgniarki i położne ze wszystkich szpitali. Nie odeszły one od łóżek pacjentów, ale są ubrane w czarne koszulki.

Protest przybrał różne formy na Dolnym Śląsku. "Pozostawiamy wybór dowolnej formy protestu, może to być na przykład oplakatowanie szpitali czy założenie czarnych koszulek" - powiedziała przewodnicząca dolnośląskiego OZZPiP Lilianna Pietrowska. Jak dodała, związki działają w 53 placówkach medycznych w regionie i tam można spodziewać się we wtorek jakichś form protestu.

O różnych możliwych formach protestu powiedziała także Janina Zaraś z wielkopolskiego OZZPiP. Zastrzegła, że nie jest to jednak strajk ostrzegawczy.

Strajk ostrzegawczy nie został zorganizowany także w Łódzkiem. Jak poinformował przewodniczący tamtejszego OZZPiP Zbigniew Bujas, w żadnej z placówek w regionie nie zostały zakończone procedury prawne związane ze sporami zbiorowymi, dlatego wszystkie pielęgniarki będą pracować normalnie. W dużych szpitalach, m.in. w Łodzi, pielęgniarki założyły czarne koszulki.

W woj. kujawsko-pomorskim członkinie OZZPiP przeprowadziły akcję informacyjną w szpitalach, gdzie w godz. 12-13 rozdawały ulotki pacjentom i ich bliskim. Pielęgniarki pracowały ubrane w czarne lub związkowe koszulki. "Spotykamy się z dużym zrozumieniem pacjentów" - powiedziała szefowa związku w regionie Halina Peplińska.

W centrum Lublina pielęgniarki protestowały ubrane w czepki i czarne koszulki z napisami "protest". Przyniosły transparenty z hasłami: "Pielęgniarki i położne cenione w Europie – złem koniecznym w kraju", "Z braku pielęgniarek i położnych będą zamykane szpitale".

"To milczący protest, w którym chcemy pokazać, że bronimy kraj przed wyjazdem pielęgniarek. One wyjeżdżają za chlebem, bo zarobki są bardzo niskie. Domagamy się działań, które by to powstrzymały. 80 proc. placówek służby zdrowia w regionie jest w sporach zbiorowych, szykujemy się do strajku we wrześniu" – powiedziała przewodnicząca tamtejszego OZZPiP Maria Olszak-Winiarska.

Na Rynku Głównym w Krakowie protestowało we wtorek - według szacunków policji - 700 pielęgniarek i położnych z całej Małopolski. Ubrane na czarno kobiety w pełnym słońcu stały w milczeniu. Spotkał się z nimi kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda.

Także w Szczecinie około stu pielęgniarek wzięło udział w proteście na jednym z placów w centrum miasta. Przyszły ubrane na czarno, w pielęgniarskich czepkach, by - jak mówiły -podkreślić, że to dzień żałoby, a nie święta. W swych przemówieniach żądały lepszych warunków pracy i wyższych wynagrodzeń. W regionie pielęgniarki nie strajkują w żadnym ze szpitali; w kilku prowadzą spór zbiorowy.

Pielęgniarki i położne od dłuższego czasu deklarują niezadowolenie z sytuacji swoich grup zawodowych. Wśród postulatów OZZPiP jest m.in. określenie niezbędnej liczby pielęgniarek i położnych na poszczególnych oddziałach przy kontraktowaniu świadczeń zdrowotnych z NFZ (tak, jak jest to w przypadku lekarzy), a także wzrostu wynagrodzeń - jako czynnika powstrzymującego emigrację i odejścia z zawodu, a także zachęty dla młodych osób do podjęcia studiów pielęgniarskich.

(PAP)