Konserwator chce zamknąć wystawę dla niewidomych, bo ta... kłóci się z zabytkowym wystrojem

Muzeum w Gdańsku otwarte dla niewidomych, ale zdaniem Pomorskiego Konserwatora Zabytków w niewłaściwy sposób. W piśmie napisanym po kontroli w Dworze Artusa, konserwator wystawę krytykuje. - Dokładnie zalecenie konserwatorskie mówi, że wystawa kłóci się z wystrojem Dworu Artusa, a obiekcje są natury estetycznej - powiedziała Superstacji Monika Krygier z Muzeum Historycznego Miasta Gdańska.
 
 
Obok ekspozycji dla niewidomych znajdują się tam także takie niezabytkowe elementy. One podejrzeń konserwatorskich nie wzbudzają. Wystawa ma natomiast same wady. Jej elementy są podobno tak zamocowane, że mogą niszczyć ławy, wpisujące się w historyczny wystrój. Pracownicy placówki na te zarzuty odpowiadają - Całość jest podłożona i zabezpieczona też od spodu i też nie ulegają zniszczeniu nawet te zrekonstruowane ławy - przyznaje Hubert Grzegorczyk, kurator wystawy.
 
 
Które oprócz tego zabytkiem może i są, ale z XX wieku, z okresu powojennego. Konserwatora to nie interesuje : Ta ekspozycja ma zniknąć do końca miesiaca. Z historycznego wnętrza trafi do równie historycznego...magazynu. Niewidomi decyzją konserwatora są oburzeni. - W pierwszym momencie pomyślałam krótko: skandal. Później trochę łagodniej, że jest to zniweczenie pracy wielu ludzi - powiedziała Ewa Redzimska, prezes Polskiego Związku Niewidomych na Pomorzu.
 
Ci którzy na tym sporze tracą najwięcej, planują teraz wystosować pismo z oficjalnym protestem. A Zdaniem Pomorskiego Konserwatora Zabytków całego zamieszania można było uniknąć. - Wszelkie działania przy zabytku muszą być uzgodnione - dodał Tymiński.
 
 
Jednak i na ten zarzut pracownicy muzeum mają gotową odpowiedź. - Nie mieliśmy takiego obowiązku, ale wystawa nie jest wystawą nie stałą, nie wykonaliśmy żadnej stałej ingerencji - powiedziała Monika Krygier. - Jest to zrobione profesjonalnie, nie dość że są repliki różnych rzeczy, to jest zrobiona audiodeskrypcja, są napisy w brajilem - dodała Redzimska.
 
 
Jak to możliwe, że wystawa która funkcjonuje od ponad roku nie wzbudziła wcześniej podejrzeń ze strony konserwatora? - Sytuacja wyszła przy planowej kontroli wszystkich placówek muzealnych na terenie Gdańska - zdradził Marcin Tymiński, rzecznik prasowy pomorskiego konserwatora zabytków.