Juventus w finale, Real nie obroni trofeum

Real Madryt - Juventus Turyn 1:1 (1:0).

Bramki: dla Realu - Cristiano Ronaldo (23-karny); dla Juventusu - Alvaro Morata (57).

Sędzia: Jonas Eriksson (Szwecja).

Pierwszy mecz - 1:2; awans - Juventus Turyn.

Real: Iker Casillas - Dani Carvajal, Sergio Ramos, Raphael Varane, Marcelo - James Rodriguez, Toni Kroos, Isco - Gareth Bale, Karim Benzema (67. Javier Hernandez), Cristiano Ronaldo.

Juventus: Gianluigi Buffon - Stephan Lichtsteiner, Leonardo Bonucci, Giorgio Chiellini, Patrice Evra - Paul Pogba (89. Roberto Pereyra), Andrea Pirlo (79. Andrea Barzagli), Arturo Vidal, Claudio Marchisio - Carlos Tevez, Alvaro Morata (84. Fernando Llorente).

Broniący trofeum "Królewscy" rzucili się do ataków od pierwszych minut. Pomimo tego to bramkarz gospodarzy musiał wykazać się kunsztem pierwszy - Iker Casillas poradził sobie jednak bez problemu ze strzałem Chilijczyka Arturo Vidala w 14. minucie. Chwilę później odpowiedział Walijczyk Gareth Bale, który uderzył jeszcze groźniej sprzed pola karnego, ale tym razem na wysokości zadania stanął

golkiper "Starej Damy" Gianluigi Buffon.

Ataki Realu nie ustawały, a efekt przyniosły w 22. minucie. Wówczas w pole karne gości wpadł Kolumbijczyk James Rodriguez i został sfaulowany przez Giorgio Chielliniego. "Jedenastkę" na gola zamienił Cristiano Ronaldo.

Portugalczyk powiększył swój dorobek goli w Champions League do 77 i zrównał się na czele klasyfikacji wszech czasów z Argentyńczykiem Lionelem Messim z Barcelony. Dogonił też gwiazdę Katalończyków w tabeli strzelców tego sezonu - obaj mają po 10 trafień.

Swój jubileusz miał tego dnia także Casillas, który rozgrywał 150. mecz w LM. Jest drugim zawodnikiem, który osiągnął tę granicę. Pierwszym został we wtorek Xavi Hernandez - pomocnik Barcelony, która wyeliminowała Bayern Monachium (w dwumeczu 5:3).

Do przerwy sytuacja "Królewskich" była idealna - wynik 1:0 dawał im awans do finału Champions League, a do tego wydawało się, że w pełni kontrolują wydarzenia na boisku.

Ten stan trwał jednak tylko do 57. minuty, kiedy "Stara Dama" przeprowadziła akcję, którą wykończył były zawodnik Realu Alvaro Morata. Hiszpan oddał mocny strzał z bliska i choć piłka przeszła blisko rękawic Casillasa, bramkarz nie zdążył z interwencją.

W 69. minucie bramkarz Realu pokazał jednak swój kunszt, wychodząc zwycięsko z sytuacji sam na sam z Claudio Marchisio. "Uratował zespół" - skomentowali zgodnie dziennikarze internetowych serwisów dzienników "Marca" i "As".

Na niewiele się to jednak zdało. Co prawda więcej groźnych sytuacji stwarzali gospodarze, ale brakowało im skuteczności. Minimalnie niecelne były m.in. uderzenie z dystansu Rodrigueza oraz główka z bliska Bale'a.

Mało kto przed rozpoczęciem tego sezonu typował turyńczyków na finalistów Champions League. Tymczasem mistrzowie Włoch utrzymali korzystny wynik do końca i zagrają z Barceloną 6 czerwca w Berlinie.

Do ładnego zdarzenia doszło w 79. minucie, kiedy plac gry opuszczał lider drużyny gości Andrea Pirlo. Doświadczonemu i zasłużonemu piłkarzowi owację zgotowali także fani "Królewskich".

(PAP)