Miller przeprasza zawiedzionych kandydaturą Ogórek. Szef sztabu do dymisji

Lider SLD na konferencji prasowej ogłosił też, że Sojusz nie poprze żadnego z kandydatów w II turze wyborów prezydenckich. Podkreślił, że jego partia nie będzie decydowała za swoich wyborców, na kogo mają oddać swój głos. Jak mówił, obaj kandydaci reprezentują prawicę, a wyborcy SLD "podejmą decyzje zgodnie ze swoimi poglądami i sumieniem".

 

- Pamiętamy, że prezydent Komorowski bez zwłoki podpisał ustawę wydłużającą wiek emerytalny do lat 67 - przypomniał Miller. Dodał, że prezydent podejmował jeszcze wiele innych decyzji, które muszą być oceniane krytycznie i zapewne wielu naszych wyborców taką ocenę krytyczną będzie w swoich ostatecznych decyzjach reprezentowała.

 

Miller oświadczył, że współpracę z Magdaleną Ogórek uważa za zakończoną. W wyborach kandydatka SLD otrzymała 2,38 proc. głosów, tym samym Sojusz odnotował najgorszy wynik w wyborach prezydenckich w swojej historii.

 

Szef sztabu Magdaleny Ogórek Leszek Aleksandrzak tłumaczył na konferencji, że podał się do dymisji z funkcji wiceprzewodniczącego partii "w związku z osiągniętym bardzo słabym wynikiem w wyborach prezydenckich". To jest moja decyzja, to nie jest decyzja zarządu, bo nie jest on kompetentny do tego. Uważam, że taka decyzja powinna zostać podjęta - wyjaśnił. Zadeklarował, że nie opuszcza szeregów SLD. Zarząd uznał, że wynik uzyskany przez panią Magdalenę Ogórek jest dalece niewystarczający - powiedział Miller. - Dziękujemy wszystkim, którzy oddali głos, a jednocześnie przepraszamy tych, którzy poczuli się tą kandydaturą zawiedzeni - mówił szef Sojuszu.

 

Wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich podkreślił, że SLD powinien przeprosić za nietrafiony wybór kandydatki oraz "za pracę sztabu, albo brak tej pracy". Według niego SLD potrzebne jest "katharsis", które powinno nastąpić "bardzo szybko". Wenderlich odniósł się też do wpisu Magdaleny Ogórek na blogu, w którym skrytykowała kampanię prowadzoną przez SLD. Jak powiedział, przeczytał to "ze zdziwieniem i zażenowaniem". - Od początku wiedziała, że nie jest kandydatką szwajcarskiego banku, tylko SLD - dodał.

 

W piątek wieczorem Ogórek ostro skrytykowała na blogu kampanię wyborczą Sojuszu. Zaznaczyła, że ustalenia przed rozpoczęciem kampanii odbiegały od tego, co się wydarzyło w jej trakcie. Wśród ograniczeń ze strony SLD wskazywała mały budżet kampanii oraz brak swobody wyboru własnego składu sztabu. Ponadto napisała, że miała startować jako kandydatka niezależna.

(PAP)