Duda: prezydentura Komorowskiego kompromitowała Polskę w świecie

Duda przekonywał w przemówieniu na środowej konwencji, że Polska potrzebuje naprawy, powrotu uczciwości i zrozumienia dla najważniejszych ludzkich spraw. "Polska potrzebuje, żeby polskie sprawy były prowadzone z wizją, bo wizja jest tym najważniejszym, co musi mieć prezydent - to przede wszystkim powrót naszego kraju na drogę rozwoju gospodarczego, to mądre - opracowane razem z ekspertami - strategie rozwojowe dla Polski" - podkreślił.

 

Zdaniem Dudy, Komorowski jako prezydent kompromitował Polskę w świecie. "To nie tylko prezydentura, która niejednokrotnie była ze wstydem obserwowana przez Polaków, kiedy kompromitowała nas i nasz kraj na arenie międzynarodowej, to nie tylko prezydentura, która niczego istotnego nie zrobiła w ważnych sprawach społecznych i wielu sprawom zaszkodziła, ale to prezydentura, która nie może być kontynuowana, bo nic się nie zmieni" - przekonywał Duda.

 

Mówił, że prezydent nie zrobił niczego dobrego w sprawach społecznych. "Po pięciu latach prezydentury Komorowskiego chyba wszyscy już zdążyli się przekonać, że nie ma na co liczyć" - oświadczył kandydat PiS. Zapewnił też, że jako prezydent będzie działał na rzecz polskich rodzin. "Elementem mojej wizji (prezydentury) musi być przede wszystkim poprawa sytuacji tych, którym dzisiaj tak trudno się żyje, rodzinom, które mają dzieci, wśród których jest co najmniej 750 tysięcy dzieci, żyjących na krawędzi nędzy, które nie dojadają" - zaznaczył.

 

Kandydat PiS nazwał "draństwem" zmuszanie rodziców do wysyłania swoich 6-letnich dzieci do szkoły. "Gdzie tutaj jest wolność, o której mówi kandydat Platformy, skoro to ta partia wprowadza takie rozwiązania wbrew rodzicom, a on je podpisuje?" - pytał Duda.

 

Polityk kolejny raz przekonywał, że wiek emerytalny powinien zostać obniżony. "To powszechne żądanie polskiego społeczeństwa" - podkreślił.

 

Podkreślił też, że gdy mówił w trakcie kampanii o swoim programie odbudowy gospodarki, "prorządowi eksperci i dziennikarze zarzucali mu, że na spełnienie tych zapowiedzi nie ma pieniędzy".

 

Dodał, że kilka dni temu "jak z kapelusika" padła zapowiedź o 2 100 zł dla przedsiębiorców, którzy zatrudnią młodego pracownika. "Jak się obóz władzy przestraszył, że ich prezydent przegra, to się nagle pieniądze znajdują. A jak mówiłem, że można je znaleźć, to (...) śmiano się ze mnie, szydzono. A ja powiem krótko: pieniądze są i muszą się znaleźć" - mówił.

 

Według polityka pieniądze na spełnienie obietnic powinny pochodzić z "pobudzenia polskiej gospodarki". "To trzeba robić, żeby były tworzone miejsca pracy. Są w Polsce przedsiębiorcy, którzy te miejsca pracy chcą tworzyć" - mówił kandydat PiS.

 

Duda zarzucał prezydentowi Komorowskiemu, że "zamknął się w Pałacu i siedział tam przez pięć lat". "Teraz wyszedł na ostatnie dni kampanii. Obiecuje wszystko, co kto zażąda. Niech rodacy idą pod Pałac, pan prezydent obieca wszystko" - mówił kandydat PiS. "Wierzę w to głęboko, że tych obietnic nie spełni, bo wierzę, że jego kadencja właśnie się kończy i przestanie być prezydentem" - powiedział Duda. Oświadczył, że Polska potrzebuje dzisiaj "dobrej zmiany i to jest to, co musi nastąpić przede wszystkim".

 

Kandydat PiS zwrócił się też do swojej córki Kingi, nawiązując do komentowania przez aktora Tomasza Karolaka w TVP 1 niesłusznie jej przypisanej wypowiedzi. "Wiem, że przeżyłaś w ostatnich dniach ciężkie chwile, ale to, że jesteś dzisiaj tutaj pokazuje, że jesteś mocna" - mówił kandydat PiS, wywołując okrzyki zgromadzonych na konwencji: "Kinga! Kinga!"

 

Na koniec konwencji głos zabrały żona i córka Andrzeja Dudy. "Ja mam to szczęście, że nie muszę głosować przeciw, nie muszę wybierać mniejszego zła. Ja po prostu wybieram najlepszego kandydata" - powiedziała Agata Kornhauser-Duda. Podziękowała działaczom PiS, a także Polkom i Polakom, którzy wspierają kampanię jej męża. "Proszę państwa, taka siła w państwu jest, że my też jesteśmy silni. I pomimo tego, że nas atakują i po ludzku jest to po prostu przykre, to państwo dajecie nam siłę, żeby to wytrzymać" - dodała żona Dudy.

 

Podkreśliła przy tym, że za kandydatem PiS stoją tylko ona i córka Kinga. "Nasi oponenci cały czas się zastanawiają, kto stoi za Andrzejem Dudą i bardzo obawiają się pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, że to on właśnie stoi za moim mężem. Nie wiem, dlaczego są tacy strachliwi - no z całym szacunkiem, panie prezesie, ja się pana nie boję" - zwróciła się do Kaczyńskiego. "Natomiast jedno jest pewne, niezależnie od wyniku wyborów i niezależnie od tych wszystkich ataków, to powiem państwu jedno - za Andrzejem stoję ja i moja córka. I tego nic nie zmieni" - zapewniła.

 

Kinga Duda oceniła, że na ostatniej prostej "stanęliśmy twarzą w twarz z kampanią prawdziwie brudną, w której niektórym wydaje się, że wszystkie chwyty są dozwolone". "Że można posługiwać się kłamstwem i pomówieniem, żeby uderzyć w mojego tatę i naszą rodzinę. Ale my musimy się skupić na czym innym - na tym, kogo wybierzemy w niedzielę. Ja będę stawiała na energię, na kompetentność, na uczciwość i dobre serce, bo taki jest właśnie mój tata" - podkreśliła.

 

"Polska potrzebuje dobrej zmiany!" - wezwały na koniec wystąpienia żona i córka kandydata PiS.

 

Przed Dudą wystąpili m.in. szefowa jego sztabu Beata Szydło, aktor i satyryk Janusz Rewiński i europoseł Janusz Wojciechowski, który prowadzi biuro porad prawnych otworzone w trakcie kampanii przez kandydata PiS.

 

"Scenariusz naszej kampanii napisało życie; Polacy, nie potrzebowaliśmy zabiegów PR-owskich, podpowiadaczy” – mówiła Szydło. Dodała, że kandydat PiS i sztab są pełni szacunku, także dla konkurentów wyborczych. „Na wsiach, miasteczkach nauczyliśmy się pokory, zrozumienia, że potrzebujemy nadziei” – kontynuowała. Jej zdaniem nadzieję niesie Andrzej Duda.

 

Szydło podkreśliła, że nie można pozwolić na to, żeby wybory rozstrzygnęły się w studiach telewizyjnych i w opiniach komentatorów. „Andrzej Duda jest człowiekiem, który nigdy nie łamie słowa. Gwarantuję wam to. Wybierzcie człowieka, który staje przed wami i mówi: jestem taki sam jak wy” – powiedziała szefowa sztabu Dudy. Według niej obecnie jest wybór między "człowiekiem wartości i zasad, a między obłudą oszustwem i ciągłym naigrywaniem się ze zwykłych Polaków”.

 

Wojciechowski opowiadał o pomocy, jaką podejmuje biuro porad prawnych, którym kieruje. „Skala potrzeb przeszła nasze najśmielsze oczekiwania (…) Wiedzieliśmy, że w polskim państwie jest źle, ale nie że aż tak źle. Krzywdy i potrzeby ludzkie odbijają się jak od ściany” – powiedział. "W Polsce trzeba otworzyć szeroko drzwi dla sprawiedliwości, najpierw w Pałacu Prezydenckim" - mówił.

 

Ponadto zarzucił Komorowskiemu, że przez całą prezydenturę nie zrobił nic, aby zrównać dopłaty rolników z Polski i innych krajów UE i ochronić przed wykupem polską ziemię, a o sprawie przypomniał sobie dopiero po I turze wyborów. „Zwracam się do Polaków mieszkających na wsi: wszystkie głosy na Andrzeja Dudę” – apelował Wojciechowski.

 

Do głosowania na Dudę młodych ludzi przekonywał b. przewodniczący Parlamentu Studentów RP Piotr Miller. Mówił m.in. o „przymusie emigracji”, który dotyka wielu Polaków. „Bronisław Komorowski to będzie pięć lat bez zmian, stagnacji i kompromitowania nas na arenie międzynarodowej głupimi żarcikami, wygłupami. (…) Andrzej Duda to energiczny kandydat zmian” – powiedział.

 

Na scenie pojawił się też chirurg z 50-letnim stażem prof. Krzysztof Bielecki, a także rodzina wychowująca niepełnosprawne dziecko. Z kolei Rewiński, zwracając się do Bronisława Komorowskiego, życzył obecnemu prezydentowi "nowej pracy”. "Zwycięży Andrzej Duda, zwycięży Polska brać, a cała Ruska Buda niech idzie się wy…spać” – intonował piosenkę Rewiński na tle wyświetlanego na telebimie żyrandola; na zakończenie piosenki można było usłyszeć dźwięk tłuczonego szkła.

 

Duda i osoby, które zabierały przed nim głos, przemawiały ze sceny, otoczone uczestnikami konwencji. W scenografii dominował wielki telebim, na którym były wyświetlane m.in. spoty kandydata, a także duża biało-czerwona flaga. Kandydat PiS dotarł na miejsce, razem żoną, córką i młodymi ludźmi „Dudabusem”. Wchodząc na salę przez kilka minut ściskał ręce sympatyków. Zebrani mieli ze sobą biało-czerwone flagi i bannery z napisem „Przyszłość”.

 

W konwencji wzięli udział liczni politycy PiS z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, a także politycy Zjednoczonej Prawicy i Solidarnej Polski. Konwencja odbywała się pod hasłem „Dobra zmiana".

 

(PAP)