Tusk chwali Łukaszenkę

Tusk chwali Łukaszenkę
PAP/Adam Warżawa

"Jest absolutnie widoczne nie tylko dla mnie – szczególnie jeśli chodzi o więźniów politycznych – że to [prawa człowieka – PAP] jest naszą zasadą i nic się tu nie zmieniło. Ale z drugiej strony, otrzymaliśmy pewne obiecujące sygnały z Mińska, od prezydenta Białorusi Łukaszenki odnośnie do sytuacji międzynarodowej oraz geopolitycznego zamętu w tej części kontynentu" – powiedział Tusk, pytany, czy uważa za rozsądne podpisanie jakiegoś porozumienia z Białorusią, skoro sytuacja w sferze praw człowieka w tym kraju wciąż jest dość trudna.

 

Tusk zaznaczył, że nie tylko dla niego było niespodzianką, iż Łukaszenka i rząd białoruski byli pomocni w sprawie tzw. porozumień mińskich dotyczących sytuacji w Donbasie. W Mińsku doszło do serii spotkań trójstronnej grupy kontaktowej ds. sytuacji na Ukrainie, podczas których jej członkowie (OBWE, Ukraina, Rosja) oraz przedstawiciele prorosyjskich separatystów z Donbasu podpisali memorandum i protokół. Dokumenty te przewidują m.in. zawieszenie broni i utworzenie zdemilitaryzowanej strefy buforowej na wschodzie Ukrainy, jak również uwolnienie jeńców.

"Jestem przekonany, że powinniśmy być gotowi do okazania wdzięczności za tę część oficjalnych działań białoruskich, ale jeśli zobaczymy jakieś pozytywne propozycje, to sądzę, że powinniśmy otwarcie powiedzieć, że to właściwy kierunek. Wiadomo jednak, że prawa człowieka, demokracja i wolność dla zwykłych ludzi to nasze zasady i nic się tu nie zmieniło” – powiedział Tusk.

 

Pytany o brak jasnych perspektyw członkostwa w UE dla takich państw jak Ukraina, Gruzja czy Mołdawia, zaznaczył, że Partnerstwo Wschodnie nie było oficjalną obietnicą członkostwa, a marzenie o nim jest zjawiskiem stosunkowo nowym.

"Ale przecież one – mam na myśli Gruzję, Mołdawię i Ukrainę – mają prawo do marzenia, europejskiego marzenia. I uważam za nasz obowiązek oraz traktuję to jako swój osobisty obowiązek, by nie dawać pustej obietnicy, że to będzie możliwe jutro czy pojutrze, tylko powiedzieć, że droga do Europy – co być może nie oznacza członkostwa w UE w przewidywalnej przyszłości – droga do europejskich standardów, do naszej kultury i wspólnoty politycznej może być w następnych latach nieformalna, ale z taką nadzieją i z naszą pomocą" – podkreślił.

Pytany o szanse na wprowadzenie swobodnego wjazdu do strefy Schengen dla Gruzinów i Ukraińców w 2016 r., Tusk odparł, że wszystko zależy od starań i zdecydowania, ale oba kraje osiągnęły obiecujące postępy. "Mogę dziś powiedzieć, że nasza następna ocena być może nastąpi w listopadzie i jeśli postęp będzie równie obiecujący co obecnie, to rok 2016 r. jest zupełnie możliwy" – powiedział.

 

Tuska zapytano też, jak Unia Europejska może przeciwdziałać rosyjskiej propagandzie w krajach Partnerstwa Wschodniego. Przyznał, że jest to poważny problem nie tylko we wschodniej części Europy, ale także w jej sercu, a UE otrzymała "oznaki i dowody na to, że Rosja ma wielki program dezinformacji i propagandy przeciwko Europie". Wyraził jednak przekonanie, że propaganda nie ma szans wobec prawdy.

"Oczywiście, są nam potrzebne środki techniczne, nie tylko radiostacja, telewizja czy internet, ale też stała współpraca między instytucjami i ośrodkami badawczymi, by dostarczać prawdziwą informację, statystykę na temat Europy, konfliktu na Ukrainie i inne tematy" - powiedział Tusk.

Dodał, że UE rozpoczęła już realizację takiego projektu, a szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini "przygotowała niewielki zespół i prace trwają". "Jestem pewien, że w przyszłości zobaczymy wyniki tej konfrontacji między kłamstwem, dezinformacją i prawdą" – ocenił Tusk. (PAP)