Wycieczkowiec osiadł na mieliźnie

Mieli popłynąć do Bostonu osiedli na mieliźnie u wybrzeży Bermudów. Dla ponad dwóch i pół tysiąca pasażerów i tysiąca obsługi norweskiego wycieczkowca to przymusowy postój. Statek z nieustalonych powodów został zepchnięty na mieliznę rafy koralowej.

 

Przyczyną wypadku mógł być fakt, że na pokładzie przez krótki czas nie było prądu. Długi na 300 metrów, "Norweski Świt" ma już w swojej 12-letniej historii podobne awarie. Na zdjęciach zamieszczonych na Twitterze widać ludzi spoglądających z burty statku w dół oraz małą łódkę unoszącą się przy wycieczkowcu. Spuszczono ją na wodę najprawdopodobniej, aby móc dokonać oceny ewentualnych uszkodzeń kadłuba.