"Pomagali" byłym więźniom i zaciągali na ich nazwiska kredyty

Wszystko zaczynało się przed murami lubelskiego aresztu. To tutaj przestępcy czekali na swoje ofiary. Ci, którzy wychodzili na wolność często nie wiedzieli co ze sobą zrobić. Wtedy pojawiała się pomocna dłoń. - Grupa najpierw pomagała tym osobom, wspierała, pomagała materialnie. W ten sposób uzależniała te osoby od siebie - powiedziała Katarzyna Balcer z Centralnego Biura Śledczego Policji.
 
Cena, którą za opiekę i pomoc mieli zapłacić byli skazańcy, to kilka podpisów na wnioskach kredytowych. - Osoby, które brały te pożyczki, stawały się współsprawcami, bo one zaciągają zobowiązanie na siebie - powiedział jeden z funkcjonariuszy operacyjnych.
 
Według ustaleń śledczych zatrzymani mężczyźni byli związani z bojówką pseudokibiców Motoru Lublin. Zdaniem policjantów grupa była doskonale zorganizowana. Wyłudzanie setek tysięcy złotych na tak zwane słupy to coraz popularniejszy sposób na nielegalny biznes. Przestępstwa ekonomiczne są dużo trudniejsze do wykrycia, a równocześnie zagrożone stosunkowo niewielkimi karami.
 
Pseudokibicom udało się wyłudzić co najmniej osiemset tysięcy złotych. W sprawie zatrzymano już ponad trzydzieści osób, w tym lidera grupy Piotra J. ps. „Boski”, ale śledczy nie wykluczają kolejnych aresztowań, bo jeszcze nie wiadomo ile pożyczek udało się zaciągnąć byłym więźniom