Oni nie głosowali. Sprawdzamy przyczyny wyborczej nieobecności

Wielki Dwór - niewielka miejscowość w województwie warmińsko-mazurskim. W drugiej turze z ponad tysiąca wyborców zagłosował tu zaledwie co czwarty uprawniony do głosowania. - Nie wiem, każdy ma swoje sumienie i jest jedna zasada, nikogo nie przymusimy do wyborów - powiedział Zbigniew Kropolewski, sołtys Wielkiego Dworu.

 

To fakt, ale problem jest i to duży. Podczas pierwszej tury wyborów swój obywatelski obowiązek spełnił w Wielkim Dworze zaledwie co piąty wyborca. Urzędnicy są zaniepokojeni. - Może społeczeństwo jest troszeczkę mniej aktywne, mniej patriotyczne - zastanawia się Roman Giziński, urzędnik wyborczy w gminie Małdyty. By ten stan zmienić przed II turą władze przeprowadziły nawet specjalną akcję informacyjną. - Odezwa była na stronie internetowej gminy Małdyty, była odezwa na fanpejdzu - powiedział Marcin Krajewski, wójt gminy Małdyty.

 
Takich miejsc na Warmii i Mazurach jest więcej. Region miał jedną z najniższych frekwencji w kraju. Wpływ na niską frekwencję - jak twierdzą władze tej gminy - mogła mieć też sama natura. - Mamy piękne jeziora, była piękna pogoda więc być może to też skłoniło mieszkańców, że zamiast do wyborów poszli na spacer nad jezioro - dodał Krajewski.A tam lokali wyborczych nie było...przynajmniej na razie.