Śledztwo ws. Amber Gold może się przedłużyć o kilka miesięcy

Śledztwo ws. Amber Gold może się przedłużyć o kilka miesięcy
fot. PAP

Od dwóch miesięcy podejrzany - ze względu na stan zdrowia - nie zapoznaje się jednak z aktami sprawy; może to opóźnić przesłanie do sądu aktu oskarżenia.

 

O przedłużeniu do 28 sierpnia aresztu dla Marcina P. poinformowała PAP Grażyna Jeżewska z biura prasowego łódzkiego sądu.

 

Akt oskarżenia w tej głośnej aferze - według zapowiedzi prokuratury - miałby trafić do gdańskiego sądu w czerwcu. Jeśli jednak Marcin P. nadal nie będzie mógł zapoznawać się z aktami sprawy liczącymi ponad 16 tys. tomów, może to - zdaniem śledczych - opóźnić zakończenie śledztwa nawet o kilka miesięcy.

 

Kilka dni temu łódzka prokuratura nie wyraziła zgody na przewiezienie Marcina P. na jego proces w Gdańsku. Do tamtejszego sądu wpłynęło też pismo biegłego psychiatry stwierdzające, że P. z powodów zdrowotnych do 2 czerwca nie może uczestniczyć w rozprawach.

 

Jak powiedział w środę PAP rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania, z opinii biegłych wynika, że podejrzany może przebywać w areszcie, ale od dwóch miesięcy nie może brać udziału w czynnościach procesowych ze względu na stan zdrowia. "Oznacza to, że od tego czasu nie zapoznaje się z aktami sprawy" - powiedział PAP Kopania.

 

Powołano nowy zespół biegłych, który przeprowadził już częściowo badania podejrzanego i na początku czerwca ma wydać opinię, czy Marcin P. może brać udział w czynnościach procesowych. "Jeżeli będzie mógł zapoznawać się z aktami, to będziemy chcieli w czerwcu skierować do sądu akt oskarżenia w tej sprawie" - dodał Kopania.

 

Jeżeli tak się nie stanie, to jest prawdopodobne, że zakończenie postępowania opóźni się nawet o kilka miesięcy w związku z mającą wejść w życie od 1 lipca reformą postępowań karnych. Według łódzkich śledczych konieczne wówczas byłoby napisanie od nowa aktu oskarżenia i posegregowanie 16 tys. tomów akt zgodnie z wymogami nowej procedury.

 

Marcin P. przebywa w areszcie od sierpnia 2012 r. Od ponad dwóch lat aresztowana jest także jego żona Katarzyna P. Niedawno media doniosły, że kobieta zaszła w ciążę. Nikt oficjalnie nie potwierdza tych doniesień, ale podejrzana została przeniesiona z Łodzi do innego aresztu.

 

Łódzka prokuratura prowadzi natomiast śledztwo w sprawie przekroczenia uprawień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy służby więziennej w Zakładzie Karnym nr 1 w Łodzi. Chodzi o dopuszczenie - według informacji medialnych - do kontaktów intymnych więziennego wychowawcy z aresztowaną.

 

Według prokuratury Marcin P. i jego żona Katarzyna P. - działając wspólnie i w porozumieniu - w ramach tzw. piramidy finansowej doprowadzili w sumie ok. 18 tys. osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie prawie 851 mln zł. Przyjęto, że oboje działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i uczynili z tej działalności stałe źródło dochodu.

 

Marcin P. jest podejrzany obecnie w sumie o 24 przestępstwa, jego żonie zarzucono ich 17. Obok oszustwa znacznej wartości zarzuca się im m.in. poświadczenie nieprawdy w oświadczeniach o podwyższeniu kapitału zakładowego kilku spółek, naruszenie ustawy o rachunkowości oraz kodeksu spółek handlowych. Podejrzani - według prokuratury - nie przyznają się do zarzutów i odmawiają składania wyjaśnień. Obojgu grożą kary do 15 lat więzienia.

 

W postępowaniu przesłuchano dotąd niemal 19 tys. świadków, głównie pokrzywdzonych, ale także pracowników centrali Amber Gold i oddziałów parabanku oraz przedstawicieli m.in. Komisji Nadzoru Finansowego, NBP, banków oraz pośredników.

 

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - od 6 nawet do 16,5 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia 2012 r. firma ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich.

 

(PAP)