Wielkie święto footballu nad Wisłą. Finał Ligi Europy na Stadionie Narodowym

Na stadionie narodowym zostanie rozegrany finał Ligii Europy. Jeszcze nigdy nie rozegrano w Polsce meczu o taką stawkę. Punktualnie o 20:45 na murawę wybiegną piłkarze Hiszpańskiej Sevilli i Dnipro Dniepropietrowsk, należący do ukraińskiego oligarchy Igora Kołomosjkiego.
 
Przedstawiciele obu drużyn przed meczem nie szczędzili sobie komplementów. - Sevilla ma świetnych zawodników w ataku, którzy będą stwarzać zagrożenie pod naszą bramką. To przyprawia nas o ból głowy. Na szczęście nasza defensywa do tej pory spisywała się bardzo dobrze - powiedział Myron Markiewicz, trener ukraińskiej drużyny.
 
Zdecydowanym faworytem jest jednak klub z hiszpańskiej Andaluzji. W warszawie będą mieli szansę na obronę tytułu i podniesienie pucharu już po raz piąty. - Dnipro to prawdziwa drużyna. Mają trzech, czterech piłkarzy którzy robią różnice: Rotan, Seleznev i oczywiście Konoplyanka. To trudne nazwiska do wymówienia ale znamy ich bardzo dobrze a co ważniejsze wiemy na co ich stać - powiedział Fernando Navarro, obrońca Sevilli.
 
Do warszawy przylatuje ponad 30 samolotów wypełnionych kibicami z Hiszpanii. W warszawie mają się czuć jak u siebie a wszystko za sprawą Grzegorza Krychowiaka. Drużyna zagra w specjalnych koszulkach które mają przypominać, koszulki Polskiej reprezentacji z 1974 roku.
 
Jak mówi prezes klubu z Andaluzji gwiazdą tamtej drużyny był Grzegorz Lato, on liczy na innego Grzegorza, który ma mu zagwarantować tytuł przywieziony z Warszawy.