Podjeżdżali autem i linami wyrywali bankomaty. Policja na tropie złodziei

Wybierają bankomaty na uboczu. Zwykle wolno stojące w marketach. Pod osłoną nocy wyłamują drzwi, wchodzą do sklepu i wypruwają wnętrzności maszyn. Mocne zabezpieczenia nie stanowią przeszkody, bo do pomocy używają lin podczepionych do samochodów. - Podjeżdżali, zapinali liny i wyrywali części bankomatu - powiedział Kamil Gołębiowski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
 
W ten sposób na terenie Lublina obrabowano kilka bankomatów. Na szczęście, jak mówią śledczy, złodzieje zostawili po sobie mnóstwo śladów. Do tego zabezpieczono monitoring i określono profile przestępców. - To nie jest łatwy zarobek, bo policjanci ich w końcu znajdą. Złodzieje zostawili tyle śladów, że nie będzie z tym większego problemu - dodał Gołębiowski.
 
Maszyny z pieniędzmi to jednak bardzo łakomy kąsek dla złodziei. Ich fantazja nie zna granic. Bankomaty są porywane, wysadzane w powietrze i podpalane.
 
Próbowaliśmy skontaktować się z przedstawicielami firmy do której należą obrabowane bankomaty w Lublinie, ale nikt nie chce w tej sprawie udzielać komentarzy. W miejscu bankomatów, które zniszczono kilka tygodni temu już pojawiły się nowe. Tym razem wmurowane w ściany. To być może ostudzi zapał kolejnych amatorów łatwych pieniędzy.