Nowe fakty ws. zabójstwa Agaty z Wejherowa

Siedem miesięcy planowała swoją śmierć 17-letnia Agata z Wejherowa. Według nieoficjalnych informacji policjanci znaleźli pamiętnik należący do jej przyjaciółki a zarazem zabójczyni - Wiktorii. Oskarżona o zabójstwo nastolatka miała umówić się z Agatą na zorganizowanie i dokonanie morderstwa. Pomagać w zacieraniu śladów miała 18-letnia Aleksandra. Wiktoria miała zadać Agacie śmiertelny cios nożem.

 

Dlaczego Agata chciała zginąć - nie wiadomo. Przyjaciele mówili o załamaniu nerwowym i problemach ze zdrowiem, które miały zamknąć dziewczynie drogę do pracy w służbach mundurowych. Wiktoria pisała w pamiętniku, że zbrodnia była zaplanowana doskonale. Po wszystkim razem z Aleksandrą poszły na naleśniki. Wtedy też dziewczyny miały żartować z tego co się stało.

 

Według anonimowych informacji Wiktoria była na celowniku policji od samego początku. Tuż po śmierci Agaty trafiła do szpitala psychiatrycznego. Miała załamać się nerwowo po stracie przyjaciółki. Policjanci cierpliwie czekali, gdy po kilku tygodniach podejrzana opuściła szpital. Wyciągnęła ukryty telefon należący do Agaty i włączyła go. Śledczy tylko na to czekali, urządzenie zalogowało się do sieci i stało się jednym z pierwszych dowodów w tej wstrząsającej sprawie.

 

Podczas przesłuchań Wiktoria nie chciała zeznawać, ale Aleksandra, która została oskarżona o zacieranie śladów złożyła obszerne wyjaśnienia. Kluczowym okazał się jednak pamiętnik Wiktorii, w którym pisała o przygotowaniach i planowaniu śmierci Agaty.

 

Ostatnim elementem układanki, którego wciąż nie mają śledczy, jest żółty rower dziadka Agaty. To na nim dziewczyna przyjechała z Wejherowa do Gdańska. To właśnie zniknięcie roweru było w pierwszych dniach brane pod uwagę jako główny motyw zabójstwa. Chyba nikt wtedy jeszcze sobie nie wyobrażał, że ta śmierć może mieć tak makabryczne okoliczności.