Lasy zagrożone pożarami. Wystarczy jedna iskra

Kilkanaście zastępów straży pożarnej, do tego dwie cysterny i pompy pracujące 24 godziny na dobę. Tak wygląda walka z pożarem w podwarszawskim Kampinosie. Pożar wybuchł prawdopodobnie w środę. Jak ustaliliśmy, według leśników i strażaków ogień został podłożony celowo w kilku miejscach. Akcja jest wyjątkowo trudna. Przede wszystkim ze względu na niedostępny teren i wyjątkowo suchą ściółkę.

 

Strażacy pierwsze zgłoszenie otrzymali od przypadkowych osób dopiero dobę po podłożeniu ognia. A to dlatego, że las podpalono ponad półtora kilometra od najbliższej drogi. Dopóki nie zauważono dymu nikt nie wiedział o tym co dzieje się w głębi puszczy. Widok jest porażający - spłonęło ponad sześć hektarów Kampinosu. Wciąż trwa dogaszanie ściółki, w ciągu zaledwie 48 godzin wylano tu milion litrów wody. Jak mówią strażacy wystarczy jedna iskra żeby w taką pogodę wywołać pożar.

 

Dlatego leśnicy apelują o rozwagę i szczególną ostrożność. Trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego oznacza, że wilgotność ściółki jest podobna do kartki papieru, albo kuchennego stołu, dlatego jeśli w ciągu najbliższych dni nie spadnie deszcz leśnicy mogą zabronić wstępu do lasów. 

 

Zarówno straż leśna jak i policja przypominają, że nawet przypadkowe wywołanie pożaru to przestępstwo ścigane z urzędu, za które może grozić nawet osiem lat więzienia. W przypadku znacznych strat materialnych, lub co gorsza ofiar w ludziach - podpalacz może trafić za kratki nawet na dwanaście lat.