Tragiczny bilans weekendu nad wodą, utonęło 14 osób

Do dwóch śmiertelnych wypadków doszło w okolicach Krakowa. Wieczorem  na kąpielisku w Kryspinowie bawiła się grupa młodych ludzi. W pewnym momencie jeden z mężczyzn poszedł popływać. - Wskoczył do wody i odpłynął na sporą odległość od brzegu. No i w pewnym momencie zniknął z pola widzenia swoim znajomym - powiedziała Katarzyna Padło z komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie
 
Kilkanaście godzin później ciało 28-latka wyłowili strażacy. Lekarz na miejscu stwierdził zgon. Do podobnej tragedii doszło na zalewie Bagry. Tam utopił się młody mężczyzna, który świętował  25-te urodziny. Jak się okazało był pijany. Kiedy mężczyzna się topił obok niego było co najmniej kilkanaście osób. Nikt nie zareagował. - Oczywiście nikt nie zwracał na tego pana uwagi. Nikt nas nie poinformował. A ten młody człowiek mógł zostać uratowany gdybyśmy wiedzieli w ciągu minuty, dwóch - powiedział Artur Wysocki kierownik kąpieliska Plaża Bagry.
 
Tragiczne w skutkach urodziny miał też 14-letni Patryk z podwarszawskiej Zielonki. W sobotnie popołudnie z dwoma kolegami pływał w stawie. Kiedy się nie wynurzył  chłopcy pobiegli do swoich domów po pomoc. Ale było za późno. Strażacy wyciągnęli z wody ciało chłopaka. - Niestety mimo reanimacji, która trwała dość długo nie udało się jego życia uratować. Jest to teren na którym obowiązuje zakaz kąpieli - powiedział Robert Opas z Komendy Stołecznej Policji.
 
Wszystkie te tragiczne przypadki łączy jedno. Wydarzyły się na niestrzeżonych kąpieliskach, na których kąpać się nie wolno. - Ludzie na własne ryzyko podejmują kąpiele. W takich miejscach gdzie jest nieregularna linia brzegowa. Dno też jest nieregularne. Bardzo wysoka temperatura. To skutkuje tragediami - dodał Piotr Marchewka z małopolskiej straży pożarnej.
 
A seria tych tragicznych wypadków zaczęła się na Podlasiu. W piątek płetwonurkowie odnaleźli ciało 9-letniego Łukasza, który utonął w Narwi w okolicach miejscowości Siekierki. Dzień wcześniej strażacy wyłowili ciało jego 12-letniego kolegi Radka.