Najpierw kariera, później potomstwo. Za późno decydujemy się na dzieci?

Kampania "Nie zdążyłam z macierzyństwem" rozgrzewa  internautów. Bohaterka spotu ze łzami w oczach przyznaje, że w pogoni za karierą i pieniędzmi przegapiła czas na urodzenie dziecka. Takich kobiet są tysiące. Mają po trzydzieści lat, pracują w wielkich korporacjach. Inwestują w podróże, dobre samochody i nowoczesne mieszkania. Niektóre ani myślą zamieniać wygodne życie na pieluchy. - Na dzień dzisiejszy macierzyństwo nie jest czymś, co jest koniecznością. Mówi się o tym słynnym instynkcie macierzyńskim,który po prostu mamy a nie bierzemy pod uwagę tego, że to wpływ kulturowy - powiedziała Bianka Kotoro, psycholog społeczny.

Są i takie kobiety, które potomstwo planują, ale w bliżej nieokreślonej przyszłości. Zegar biologiczny tyka jednak nieubłaganie. - Najlepsza płodność kobiet jest do 27. roku życia, potem płodność spada. A po 35. roku życia, który uważamy za totalnie graniczny wzrasta poziom patologii ciąży i powikłań, cukrzyc i tym podobnych - postrzega ginekolog Anetta Karwacka.

Najczęściej kobiety przekładają decyzję o założeniu rodziny m.in. ze strachu o  spowolnienie kariery zawodowej, czy wykluczenie towarzyskie.  A tymczasem - jak twierdzi pani Anna, matka sześciorga dzieci - wszystko można pogodzić. - Wmawia się nam, że istnieje jakiś spór, konkurencja, między nami a dzieckiem. Że urodzenie dziecka to katastrofa dla dotychczasowego życia. Da się połączyć z macierzyństwem wszelkie inne aktywności, praca może w niepełnym wymiarze godzin - przekonuje Anna Zdort.

Ale tutaj warto  wspomnieć o roli ojca. Odpowiedzialny mężczyzna wspierający partnerkę to na pewno ważny argument przemawiający "za" podjęciem decyzji o dziecku.