Piechociński: "Nad część rządu nadciągał tajfun"

Piechociński: Nad część rządu nadciągał tajfun
PAP

Premier Ewa Kopacz poinformowała w środę, że dymisje złożyli ministrowie zdrowia Bartosz Arłukowicz, skarbu Włodzimierz Karpiński oraz sportu Andrzej Biernat, a rezygnację z funkcji marszałka Sejmu Radosław Sikorski.

Decyzje te to polityczne konsekwencje tzw. afery podsłuchowej, która w ostatnich dniach ponownie stała się tematem publicznej dyskusji w związku z ujawnieniem w internecie akt śledztwa ws podsłuchiwania od lipca 2013 r. w dwóch warszawskich restauracjach kilkudziesięciu osób z kręgu polityki, biznesu oraz byłych i obecnych funkcjonariuszy publicznych. Politycy, których rezygnacje zostały w środę ogłoszone, pojawiali się na taśmach z podsłuchanymi rozmowami, które upublicznione zostały w mediach w 2014 r.

"Nad część rządu nadciągnął tajfun i wymiótł kilku ludzi w obozie PO" - powiedział PAP w środę Piechociński. Być może - dodał - "nie tylko z rządu, ale także i z list wyborczych". "Nazbierało się w różnych obszarach i pani premier postanowiła głębiej, niż wcześniej sądzono, oczyścić krew" - dodał szef PSL.

Pytany, czy wiedział o planach zmian w rządzie, Piechociński odparł, że od czasów poprzedniego premiera Donalda Tuska w koalicji obowiązuje uzgodnienie, że szefowie obu partii podejmują "rozstrzygające decyzje" o obsadzie ministerstw im podlegających.

Dopytywany, czy dotychczasowi ministrowie zostaną zastąpieni przez obecnych wiceministrów, czy też pojawią się w rządzie zupełnie nowe osoby, Piechociński powiedział, że nie rozmawiał z premier Kopacz, bo jest w Szczecinie. "Jutro pewnie będzie okazja porozmawiać, jak to będzie rozwiązane z ewentualną sukcesją na poszczególnych stanowiskach - czy będzie to w formule pełniących obowiązki, czy też normalnych nominacji prezydenckich" - dodał.

Na pytanie, czy zmiana na funkcji marszałka Sejmu nie zaburzy planów legislacyjnych rządu odpowiedział, że "marszałek jest od prowadzenia Sejmu, a nie od rozstrzygania". "Jest ciągłość pracy Prezydium Sejmu. Nie powinno być żadnych opóźnień" - ocenił Piechociński. (PAP)