SLD: Aferą podsłuchową powinna zająć się komisja śledcza

SLD: Aferą podsłuchową powinna zająć się komisja śledcza
fot. PAP
Prokurator generalny Andrzej Seremet przedstawił w Sejmie informację dot. ujawnienia akt śledztwa ws. tzw. afery podsłuchowej. W sprawie ujawnienia tych materiałów - bez zgody prowadzącego śledztwo - w nocy z wtorku na środę zarzut publicznego rozpowszechniania wiadomości ze śledztwa dotyczącego podsłuchów usłyszał Zbigniew Stonoga Był on przez kilka godzin zatrzymany; przeszukano jego mieszkanie i biuro. Prokurator zakazał mu też dalszego ujawniania materiałów ze śledztwa.
 
W ocenie posła SLD Stanisława Wziątka potrzebna jest komisja śledcza, która zbada tzw. aferę podsłuchową. - By inspirować instytucje państwa, piętnować ten obszar odpowiedzialności politycznej, by wyjaśnić i wskazać, kto powinien ponieść odpowiedzialność polityczną i karną - argumentował.
 
Przypomniał, że najważniejsi przedstawiciele państwa: premier, wicepremier, szef MSW zapewniali, że sprawa nielegalnych nagrań zostanie wyjaśniona najpóźniej do końca wakacji 2014 roku. Jak podkreślił, nie ma wyjaśnionej afery, a śledztwa się przedłużają. - Są kolejne terminy zakończenia śledztw - dodał. - W tle pozostają afery - zauważył poseł SLD, odwołując się m.in. do afery informatycznej czy afery hazardowej. - Jak ma zaufać państwu obywatel, jeśli widzi, że rząd nie działa w jego interesie, jeśli widzi, że rząd koncentruje się na tym, by załatwiać sprawy dla siebie, dla swoich kolegów i przyjaciół? - mówił Wziątek.
 
- Obywatel będzie czuł zagrożenie i obawę i to jest to, nad czym powinniśmy się skoncentrować - uważa wiceszef sejmowej komisji ds. służb specjalnych Stanisław Wziątek. Jak przekonywał, należy odbudować wiarygodność państwa, wyjaśniając wszystkie sprawy, afery, usprawniając państwo.
 
Zwracając do prokuratora generalnego, Wziątek mówił, że to on może wskazywać, gdzie są słabości i kreować konkretne rozwiązania, by prokuratora była skuteczniejsza. - Czy pan naprawdę nie zauważa żadnych błędów w tej sprawie? - pytał Seremeta.
 
Poseł SLD wskazywał także na problemy w relacjach ze służbami specjalnymi zarówno byłego premiera Donalda Tuska, jak i premier Ewy Kopacz. - Szef służby musi listy pisać, by wskazać najważniejsze sprawy - mówił, a - jak podkreślał - służby powinny być partnerem.
 
- Państwo jest bezradne, państwo jest nieudolne - uważa poseł Sojuszu. "Dwóch kelnerów, panienki kelnerów, hochsztapler, który kreuje się na bohatera, trzęsą podstawami państwa - mówił. - Przedstawiciele państwa w knajpie przy winie rozmawiają językiem rynsztoka o sprawach najważniejszych dla kraju i dla obywateli. Czy to jest państwo, które gwarantuje wiarygodność?
(PAP)
 
Zobacz także: