Czarne chmury nad Słupskiem. Miastu grozi bankructwo

Robert Biedroń wzywa pomocy. Miastu, którego jest prezydentem, grozi bankructwo. Wyrokiem sądu Arbitrażowego Słupsk musi zapłacić 24 miliony złotych kary firmie, której 2 lata temu magistrat wypowiedział umowę na budowę parku wodnego. Takich pieniędzy w kasie miasta jednak nie ma. - Jesteśmy dziś na skraju katastrofy finansowej miasta - przyznaje prezydent Słupska Robert Biedroń.
 
Władze Słupska winą za katastrofalną sytuację obarczają poprzednią ekipę rządzącą miastem. - Ówczesny prezydent miasta podejmował decyzje, które wpływały na powstrzymywanie inwestycji, skutkowały tym, że inwestycja została przeterminowana - powiedział Marek Biernacki, pierwszy zastępca Prezydenta Słupska.
 
Nie wykluczone, że sprawa trafi do prokuratury. - Nie ulega wątpliwości, że musimy ocenić sami ale także przy wsparciu organów zewnętrznych, prokuratury CBA, NIK-u jaki był udział i jakie błędy popełnili - dodał Biedroń.
 
Prace nad aquaparkiem rozpoczęły się pięć lat temu. Trzy lata później miasto wypowiedziało wykonawcy umowę. CHodziło o rzekome opóźnienia, zwłoke w prowadzeniu prac oraz nieodbieranie robót od podwykonawców. Tymczasem prywatny wykonawca twierdził, że ratusz nie płaci za roboty. W rezultacie Aquapark, choć prawie wykończony, popadał w ruinę.
 
Sprawa trafiła do sądu arbitrażowego bo tak chciało miasto. To zdaniem obecnych władz było ogromnym błędem. Po dojściu do władzy Robert Biedroń niemal natychmiast zmienił prawnika zajmującego się tą sprawą. - Ratowaliśmy sytuację grając kartami które zostały nam po poprzedniej ekipie i po poprzedniej ekipie - powiedział Szymon Koterba, reprezentant miasta w procesie arbitrażowym.
 
W sądzie powszechnym istniałaby możliwość odwołania się do drugiej instancji. W przypadku wyroku sądu arbitrażowego odwołać można się jedynie do opinii biegłego, który winą całkowicie obarczył zamawiającego inwestycję. - Mówi, iż postulowany przez prezydenta istotne zmiany w intencji decyzyjnej zamawiającego w przestrzeni czasowej od 2012-2013 skutecznie sparaliżowały proces wykonawstwa robót budowlanych - dodał Biernacki.
 
Słupsk musi zapłacić karę w ciągu 30 dni. Robert Biedroń zapowiedział oszczędności i ograniczenie inwestycji. Planuje też spotkanie z prezesem firmy, do której mają trafić pieniądze w sprawie rozłożenia należności na raty albo zawarcia ugody. - Rozmawiałem także z Wojewodą Pomorskim który zadeklarował wsparcie w tej sprawie - zdradził Biedroń.
 
Prezydent Słupska liczy się jednak z tym, że może stracić urząd poprzez wprowadzenie w mieście zarządu komisarycznego.