Gimnazjaliści chętniej wybierają zawodówki. "Mamy lepszy start"

Połowa absolwentów gimnazjów wybrała w tym roku szkolnym szkołę zawodową.Brakuje rzemieślników: murarzy, tynkarzy, elektryków. Zdaniem minister edukacji narodowej, nie ma uniwersalnej odpowiedzi: czy dziś lepszy jest tytuł magistra czy mechanika samochodowego. - To zależny od tego, kto ma jakie wyobrażenie o swojej przyszłości, dyplom wyższej uczelni wcale nie gwarantuje lepszego dostępu do rynku pracy niż dobry fach - powiedziała Joanna Kluzik Rostkowska, Minister Edukacji.
 
Do agencji pośrednictwa pracy zgłaszają się pracodawcy, który coraz częściej potrzebują praktycznych zawodów wyuczonych, a nie kolejnych socjologów, kulturoznawców czy antropologów. - Spawacze, elektrycy, o te osoby bardzo walczy i polski rynek ale i zagraniczny - przyznaje Dagmara Matysiak z agencji pośrednictwa pracy.
 
Pan Jarek to elektryk pracujący jako... murarz. Wiedział jakich fachowców brakuje, więc zmienił profesję i teraz nie może opędzić się od zleceń. - Jestem z wykształcenia mechanikiem, ale po prostu pracuje na budowie bo są lepsze zarobki - przyznał.
 
Murarz może dziś zarobić tyle co wykładowca akademicki: około pięciu tysięcy złotych. Czy zatem dziś tytuł magistra ma aż tak duże znaczenie? - Obawiam się, że ten operator wózków widłowych jest w stanie zarobić 2 razy więcej niż ten magister socjologii pod warunkiem że ten magister w ogóle dostanie pracę bo to na początku może być podstawowy problem - powiedział ekonomista Marek Zuber. 
 
Uczniowie szkół zawodowych myślą przyszłościowo. Mają nadzieję, że zawód zapewni im dobrą pracę. - Mamy lepszy start z egzaminem zawodowym i już mamy kierunek w jakim będziemy pracować, mam zawód i jak się coś nie uda w przyszłości, to mam kolo ratunkowe. Nie ważny jest tytuł, ale co w sercu gra i co człowiek ma w rękach.
 
Samorządy wojewódzkie i Ministerstwo Edukacji Narodowej pozyskały na najbliższe 5 lat z funduszy unijnych ponad miliard złotych na rozwój edukacji zawodowej i wsparcie pracodawców. - Żeby tam gdzie to jest możliwe, uczeń technikum, czy zawodówki nie uczył się tego zawodu na sucho, ale w realnych warunkach rynku pracy - powiedziała Kluzik-Rostkowska.