Po 20 latach odważył się oskarżyć księdza o pedofilię

Były ministrant w jednej z parafii w Kartuzach (najlepiej podaj jej nazwę) Twierdzi, że 25 lat temu był molestowany przez księdza. Teraz sądownie domaga się od duchownego przeprosin oraz 10 tysięcy złotych zadośćuczynienia na rzecz swojej fundacji pomagającej ofiarom księży pedofilów. - Zaczynało się w czasie spowiedzi namawianiem do tego aby przyjść do niego z pomocą, był zapracowany - powiedział Marcin Mielewczyk, który oskarża księdza o molestowanie.
 
Zdaniem mężczyzny poszkodowanych mogło być nawet kilkadziesiąt osób. O swojej życiowej tragedii zdecydował się opowiedzieć dopiero po latach. - Moje dzieci są dorosłe i niezależne. W tym momencie mogę sobie pozwolić, że będę w swoim imieniu domagał się odszkodowania - powiedział Mielewczyk.
 
Ksiądz Andrzej S. w sądzie podczas pierwszej rozprawy nie pojawił się. - Przedłożył dokumenty z których wynikało, że był w szpitalu i jest schorowany. Poza tym z powodu dużej odległości od sądu w Gdańsku zostanie przesłuchany w miejscu zamieszkania w Świeciu - powiedział Tomasz Adamski z sądu okręgowego w Gdańsku.
 
Ksiądz Andrzej S. nadal czynnie uczestniczy w życiu kościoła. Rzecznik Biskupa Pelplińskiego odmawia komentarza w tej sprawie. - Nie komentujemy sprawy. Wiemy, że  się ona toczy - powiedział ks. dr Ireneusz Smagliński.
 
Głosu nie chcą zabierać też pełnomocnicy duchownego w sądzie. Jak udało nam się ustalić do gdańskiego sądu wkrótce mają zgłosić się kolejne osoby rzekomo molestowane przez duchownego.