El. ME 2016: maleją szanse Irlandii

El. ME 2016: maleją szanse Irlandii
PAP/EPA/Paul McErlane

Sobotni mecz początkowo nie zapowiadał minorowych nastrojów irlandzkich kibiców i mediów. Gospodarze od początku mocno przycisnęli Szkotów i stworzyli kilka dobrych sytuacji do zdobycia bramki.

 

Cel udało się osiągnąć w 38. minucie, gdy po rzucie rożnym Jonathan Walters wykazał się refleksem dobijając obroniony przez szkockiego bramkarza strzał głową Daryla Murphy'ego. Powtórki pokazały jednak, że w momencie strzału Murphy'ego Walters znajdował się na spalonym, ale żaden z sędziów nie zasygnalizował tego faktu i gol został uznany.

 

Pierwsza połowa była bardzo udana w wykonaniu Irlandczyków. Martin O'Neill mówił po meczu, że jego drużyna nie chciała schodzić do szatni czując, że ma mecz pod kontrolą.

 

Jego vis a vis Gordon Strachan pokazał jednak, że jest doświadczonym trenerem i w przerwie dokonał zmiany, która pozwoliła Szkotom na przełamanie przewagi Irlandczyków. Rezerwowy Ikechi Anya wprowadził wiele ożywienia do gry gości i już dwie minuty po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę popisał się ładnym podaniem do Shauna Maloneya, po którego strzale z linii pola karnego piłka odbiła się jeszcze od pleców Johna O'Shea i wpadła do bramki strzeżonej przez Davida Marshalla tuż obok prawego słupka.

 

Druga część gry była już znacznie bardziej wyrównana. Szkoci próbowali zagrażać bramce Irlandczyków, ale ostatecznie wynik nie uległ zmianie mimo desperackich ataków miejscowych w końcówce meczu. Pokonać Marshalla próbował m.in. wprowadzony w 73. minucie Robbie Keane, który na kilka dni przed meczem przeżył rodzinną tragedię, gdyż jego dwaj kuzyni zmarli na skutek zatrucia metanem podczas inspekcji instalacji kanalizacyjnej w jednym z dublińskich domów.

 

Strachan, pomimo korzystnego dla jego drużyny wyniku, krytycznie ocenił jej postawę.

 

"Przez cały mecz nie byliśmy w stanie sprawić, by nasz system gry zaczął funkcjonować, czy to ze względu na pressing Irlandczyków i ich siłę fizyczną, czy naszą gorszą dyspozycję. Naliczyłem przynajmniej kilka sytuacji, w których zbyt łatwo straciliśmy piłkę, co skutkowało groźnymi sytuacjami pod naszą bramką. Cokolwiek chcesz zrobić na boisku, trzeba pamiętać, że podania wciąż są najważniejszą rzeczą w futbolu" - podsumował selekcjoner Szkotów.

 

Z kolei opiekun Irlandii zapewnia, że szanse na awans jego drużyny jeszcze nie przepadły. "Chcieliśmy po sobotnim meczu wyprzedzić Szkotów w tabeli, ale to oni będą cieszyć się z wyniku. Wciąż mamy jednak szansę na awans i na pewno nie poddamy się bez walki" - skomentował O'Neill.

 

Po sobotniej kolejce meczów eliminacyjnych Irlandia traci pięć punktów do prowadzącej w tabeli grupy D Polski i cztery do wiceliderów - Niemców. Strata do trzeciego miejsca, premiowanego udziałem w barażach, wciąż wynosi jednak tylko dwa punkty, a do końca rywalizacji pozostały jeszcze cztery serie spotkań.

 

Obie drużyny z Wysp czekają jeszcze wyjazdowe potyczki z Gibraltarem, obie też podejmą Niemcy. Irlandia zmierzy się oprócz tego u siebie z Gruzją i na koniec eliminacji zagra w Polsce. Szkotów natomiast czeka trudny mecz w Gruzji oraz starcie z Polską u siebie.

 

"Wystarczy jedno potknięcie, a układ w tabeli tych dwóch ekip może ulec zmianie" - zaznaczają w niedzielę irlandzkie media, podkreślając jednak, że to "rywale zza miedzy" są w lepszej sytuacji przez ostatnią fazą kwalifikacji.

 

(PAP)