Adam Korol - wioślarski "dominator" ministrem sportu

Adam Korol - wioślarski dominator ministrem sportu
PAP/Tytus Żmijewski

Korol urodził się 20 sierpnia 1974 roku w Gdańsku. Z wioślarstwem związany był od 13. roku życia. Startował w pięciu igrzyskach: Atlanta 1996, Sydney 2000, Ateny 2004, Pekin 2008 i Londyn 2012. Obfitującą w medale karierę zakończył w lipcu 2013 roku. Jest pracownikiem naukowym Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku.

 

"Mam w dorobku nie tylko złoty medal igrzysk olimpijskich, ale również tytuły mistrza globu, Europy i Polski. Wywalczyliśmy Puchar Świata, poprawiliśmy rekord świata, a w 2006 roku zostaliśmy także wybrani najlepszą osadą globu. Te sukcesy można powielać, medali mogło być więcej, niemniej nie ma trofeum i osiągnięcia, którym nie mogę się pochwalić" - powiedział po swoich ostatnich zawodach.

 

Jak zaznaczył wówczas, wioślarstwo ukształtowało jego charakter. "Przez 24 lata treningów nauczyłem się, że nic nie przychodzi łatwo i bezboleśnie. Nauczyłem się szacunku do ciężkiej pracy, cierpliwości i wytrwałości". Pytany co w sobie ceni najbardziej, odpowiedział: "Wydaje mi się, że spokój i opanowanie to dwie cechy, które najlepiej opisują moją osobę".

 

Największe sukcesy święcił w czwórce podwójnej razem z Michałem Jelińskim, Markiem Kolbowiczem i Konradem Wasielewskim. Biało-czerwoni tytuły mistrzów świata wywalczyli w trzech kolejnych imprezach w latach 2005-2007. Rok później triumfowali w pekińskich igrzyskach, potwierdzając, że w pełni zasługują na przydomek "Dominatorzy".

 

Na koniec swojego złotego okresu nie mieli sobie równych w 2009 roku w mistrzostwach świata, których gospodarzem był Poznań. W igrzyskach w Londynie w 2012 roku nie byli już w stanie przeciwstawić się znacznie młodszym rywalom i zajęli szóste miejsce.

 

Po zakończeniu sportowej kariery Korol pozostał aktywny. Poświęcił się biegom długodystansowym i triathlonowi. W dorobku ma już starty w maratonie. Jest także pracownikiem naukowym AWFiS w Gdańsku.

 

"Uwielbiam bieganie, a frajdę sprawiają mi coraz dłuższe dystanse. Może dlatego w mojej głowie pojawiły się ostatnio myśli o Maratonie Piasków. Jednak 250 km po marokańskiej pustyni pozostaje na razie w sferze marzeń" - przyznał.

 

(PAP)