Nauczyciele grożą strajkiem. Chcą podwyżek

Decyzję o wejściu 1 września w spór zbiorowy prezydium związku podjęło we wtorek po dwudniowych obradach. Prezes ZNP Sławomir Broniarz poinformował o niej w środę na konferencji prasowej w Warszawie.

 

Związek Nauczycielstwa Polskiego domaga się m.in. zwiększenia nakładów na oświatę, w tym podwyższenia w 2016 r. o 10 proc. wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli, wychowawców i innych pracowników pedagogicznych oraz zmiany w systemie wynagradzania pracowników samorządowych.

 

"Oczekujemy konkretów - zapisów w budżecie państwa mówiących o wzroście nakładów na oświatę. Nie chodzi tylko i wyłącznie o płace nauczycieli; to jest potrzeba wsparcia jednostek samorządu terytorialnego, który w wielu przypadkach, ratując swoje budżety, prowadzi politykę, przeciwko której związek protestuje" - podkreślił Broniarz. Zaznaczył, że chodzi także o "twarde zapisy w ustawie o systemie oświaty".

 

ZNP chce też zahamowania przekazywania szkół i placówek oświatowych przez samorządy innym podmiotom; chodzi np. o stowarzyszenia, fundacje, organizacje kościelne. Według związkowców prowadzi to do pogorszenia warunków pracy i wynagradzania pracowników oświaty, często zwiększany jest im wymiar pensum dydaktycznego, zmniejszane są za to zarobki.

 

Związane jest to z tym, że nauczyciele pracujący w takich szkołach przestają być zatrudniani na podstawie przepisów ustawy Karta Nauczyciela, lecz są zatrudniani na podstawie Kodeksu Pracy. Dlatego ZNP domaga się także zapewnienia nauczycielom zatrudnionym w przekazanych szkołach i placówkach uprawnień wynikających z Karty.

 

"Karta Nauczyciela to ustawa, dzięki której jakość pracy nauczyciela, bez względu na to czy jest to Warszawa, czy głębokie Podkarpacie (...) jest dokładnie taka sama, a jednocześnie stabilizuje jego sytuację, w tym jego rozwój zawodowy" - powiedział Broniarz.

 

"Jeśli rząd nie podejmie z nami rozmów, jeśli będzie lekceważył, lub pozorował rozmowy - bo rząd może do nich przystąpić bez woli zrealizowania postulatów, czy skupienia się nad nimi - to od 1 września wchodzimy w spór zbiorowy z rządem, a jednocześnie z każdym pracodawcą, z każdym dyrektorem szkoły, jako kierownikiem zakładu pracy" - podkreślił prezes ZNP.

 

Zaznaczył, że związek bierze pod uwagę to, że spór zbiorowy może doprowadzić do strajku w oświacie w październiku.

 

Zgodnie z prawem, pracodawcą nauczyciela jest szkoła lub zespół szkół. Dlatego na podstawie obecnie obowiązujących przepisów, spór zbiorowy może być prowadzony jedynie ze szkołą (zespołem szkół), w której zatrudnieni są członkowie ZNP. Spór zbiorowy może dotyczyć warunków pracy, płac lub świadczeń socjalnych oraz praw i wolności związkowych pracowników.

 

Minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska odniosła się do postulatów ZNP podczas konferencji prasowej w Poznaniu. Przypomniała, że rozmawiała o nich z przedstawicielami związkowców już w marcu tego roku. W środę przedstawiła te same argumenty, które podała wiosną związkowcom. Jak mówiła, w ciągu ostatnich dziesięciu lat subwencja oświatowa wzrosła o 15 mld zł do 40 mld zł. "W tym samym czasie ubyło ponad milion uczniów i 11 proc. nauczycieli. To znaczy, że po 10 latach mamy znacznie więcej pieniędzy w systemie przy znacząco niższej liczbie uczniów i nauczycieli” - dodała.

 

W ocenie minister te dodatkowe środki mogłyby być wydane lepiej. Powtórzyła też swoją propozycję: "jeżeli związki mają pomysł, jak inaczej zagospodarować te 40 mld zł - co oznacza również wzięcie przez nie odpowiedzialności za zmiany w Karcie Nauczyciela – to czekam na niego" - zaznaczyła.

 

Według Kluzik-Rostkowskiej, podwyżka dla nauczycieli to dodatkowe 3-4 mld zł. Podkreśliła: „Na dzisiaj podwyżki - absolutnie nie". Jak wyjaśniła: w centrum uwagi powinien być uczeń. "Musimy tak gospodarować pieniędzmi, żeby to było najlepsze i najefektywniejsze z punktu widzenia ucznia, czyli bardzo dobrzy nauczyciele powinni być bardzo dobrze wynagradzani. Dyrektor powinien mieć pulę pieniędzy, która pozwoli mu nagradzać tych najlepszych i dopingować słabszych" - wyjaśniła.

 

Przypomniała też, że nauczyciele to jedyna grupa w sferze budżetowej, która w latach 2008-2012 dostała podwyżki. "Było jasne, że po podwyżkach dla nauczycieli przyjdzie czas na dosypanie pieniędzy do szkolnictwa wyższego i te pieniądze, które były w budżecie możliwe do znalezienia poszły na szkolnictwo wyższe” – przekazała.

 

Kluzik-Rostkowska oceniła, że ktokolwiek po wyborach będzie ministrem edukacji i tak nie uniknie rozmów na temat tego, jak powinna być zorganizowana polska edukacja.

 

Według ZNP, nakłady na oświatę nie odzwierciedlają rzeczywistych, niezbędnych potrzeb w zakresie edukacji i wychowania. Związkowcy zwracają uwagę na to, że od wielu lat wydatki na oświatę spadają w relacji do PKB; w tym roku udział ten wynosi 2,52 proc. Ich zdaniem ma to wpływ m.in. na wysokość wynagrodzeń nauczycieli i pracowników oświaty oraz na podejmowanie przez samorządy decyzji o zamykaniu szkół lub przekazywaniu ich prowadzenia innym podmiotom.

 

ZNP zwraca uwagę na to, że - według szacunków związku - 1 września utratą pracy zagrożonych jest ok. 5 tys. nauczycieli. Jednocześnie na dużą skalę ogranicza się etaty innym; ta sytuacja dotyczy aż kilkunastu tysięcy nauczycieli w całym kraju. Broniarz wyjaśnił, że zmniejszenie wymiaru godzin pracy dydaktycznej oznacza także zmniejszenie wynagrodzeń tym nauczycielom.

 

Związek przypomina, że rok 2015 jest trzecim z rzędu rokiem, w którym nauczyciele nie dostaną podwyżek. Po raz ostatni płace zasadnicze nauczycieli wzrosły we wrześniu 2012 r. (w zależności od ich stopnia awansu zawodowego od 83 zł do 114 zł). W efekcie wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli wynosi brutto: stażysty - 2265 zł, nauczyciela kontraktowego - 2331 zł, nauczyciela mianowanego - 2647 zł, nauczyciela dyplomowanego - 3109 zł.

 

Minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska wielokrotnie w ostatnich miesiącach informowała, że nie ma środków na podwyżki dla nauczycieli w 2016 roku.

 

(PAP)