Lider F1 Hamilton kontra "pechowiec" Vettel

Formuła 1 wróciła na austriacki tor w 2014 roku po jedenastu latach przerwy. Ostatni w 2003 roku wygrał Niemiec Michael Schumacher w barwach Ferrari.

 

W 2014 triumfował Niemiec Nico Rosberg z zespołu Mercedes GP, który był wtedy liderem mistrzostw świata. Na koniec sezonu ostatecznie był drugi, zwyciężył jego partner z teamu Brytyjczyk Lewis Hamilton.

 

Ubiegłoroczna GP Austrii była pechowa dla czterokrotnego mistrza świata Niemca Sebastiana Vettela z ekipy Red Bulla. Na 37. okrążeniu Vettel wycofał się. Już na pierwszym okrążeniu miał problemy z układem przeniesienia napędu i później jechał zdublowany ze stratą jednego okrążenia do czołówki.

 

Dawny tor Oesterreichring, znajdujący się niedaleko miasta Zeltweg, został zmodernizowany w połowie lat 90. według projektu Hermanna Tilke. Na obiekcie, na którym wprowadzone zostały rygorystyczne normy bezpieczeństwa FIA, od 1997 do 2003 roku rozgrywano wyścigi F1. Pierwszy wyścig, w 1997, wygrał Kanadyjczyk Jacques Villeneuve.

 

Przebudowę sponsorowała duża austriacka firma telekomunikacyjna i dlatego do 2003 roku tor nazywał się A1-Ring. Był krótszy od poprzedniego, miał 4,326 km w porównaniu do pierwotnej długości 5,942 km.

 

W wyścigu w 2003 roku dwukrotnie przerywano start. Powodem były problemy z uruchomieniem silnika Toyoty Cristiano da Matty. Zwyciężył Schumacher, pomimo groźnej "przygody" do jakiej doszło w boksie. Mechanikom Ferrari zaciął się wąż tankujący i doszło do zapalenia się paliwa.

 

Na szczęście pożar został błyskawicznie opanowany, Niemiec po tym incydencie wyjechał na tor jako trzeci, ale później miał sporo szczęścia. Udało mu się wyprzedzić Fina Kimiego Raikkonena, a awaria bolidu Juana Pablo Montoi dała mu awans na pozycję lidera.

 

Była to ostatnia GP na A1-Ringu. Pomimo obowiązującej przez kolejne trzy lata umowy, FIA wycofała się z organizacji wyścigu w Austrii. Powodem był wprowadzony w całej Unii Europejskiej zakaz reklamowania wyrobów tytoniowych. Wielkie koncerny, które dotychczas finansowały sport motorowy, wycofały się. Nieużywany obiekt zaczął popadać w ruinę, w rok po ostatnim wyścigu rozebrana została trybuna główna.

 

Trzy lata później szef koncernu Red Bull Dietrich Mateschitz wystąpił do FIA z propozycją wznowienia Grand Prix Austrii, ale dopiero pod koniec 2008 roku oficjalnie ogłoszono, że Red Bull, kosztem 70 milionów euro, odbuduje obiekt.

 

Prace trwały prawie dwa lata, w październiku 2010 roku przedstawiciel FIA Brytyjczyk Charlie Whiting odebrał go i przyznał mu licencję FIA pierwszego stopnia. Po modernizacji tor nazwano Red Bull Ring.

 

Niedzielny wyścig zapowiada się emocjonująco, walkę o zwycięstwo zapowiada bowiem największy "pechowiec" z ubiegłego roku Vettel. Niemiec, który od tego sezonu jest zawodnikiem Ferrari ma lepszy niż rok temu bolid, wygrał już nawet jedną eliminację mistrzostw świata.

 

Sukces z ubiegłego roku planuje powtórzyć Rosberg, na liście kandydatów do zwycięstwa jest także Hamilton, który ma już w tym roku w dorobku cztery wygrane wyścigi, w tym ostatni o Grand Prix Kanady.

 

W Austrii w trudnej sytuacji ponownie znajdą się kierowcy McLarena Hiszpan Fernando Alonso i Brytyjczyk Jenson Button. Ten pierwszy, który odszedł z Ferrari do McLarena, aby walczyć o tytuł, nie zdobył w tym roku jeszcze ani jednego punktu. Powodem jest zawodny silnik Hondy, którego osiągi są słabsze niż jednostki rywali.

 

McLaren po dziesięciu latach współpracy z Mercedesem, zdecydował się od 2015 roku związać z Hondą. Jednak jednostka japońskiego koncernu nie spełnia oczekiwań, jak zapowiadają producenci, dopiero w drugiej połowie sezonu można się spodziewać zdecydowanej poprawy.

 

W klasyfikacji generalnej F1 przed GP Austrii liderem jest Hamilton - 151 pkt przed Rosbergiem - 134 pkt i Vettelem - 108 pkt.

 

(PAP)