Co dalej z Sikorskim? Znalazł nową pracę i przeprowadzi się za ocean?

Radosław Sikorski w Atlantic Council - prestiżowym amerykańskim think-thanku? Jak wynika z przecieków prasowych. Amerykanie złożyli byłemu marszałkowi Sejmu propozycję pracy. Organizacja już współpracuje z byłymi głowami państw i rekinami biznesu. Między innymi z Janem Kulczykiem i Aleksandrem Kwaśniewski. - To jest taki polityk, który zawsze spadnie na cztery łapy na ziemię - powiedział Jan Dziedziczak z PiSu. 
 
Być może z powodu nowej pracy Sikorski żegnał się z dziennikarzami wyraźnie zadowolony. - Serdecznie dziękuję za współpracę i do zobaczenia - mówił Radosław Sikorski.
 
Zarobki dyrektorów w Atlantic Council to ok. stu tysięcy dolarów rocznie. Zarobki doradców są jeszcze większe. Gdyby Sikorski został szefem ośrodka, mógłby zarobić nawet 420 tysięcy dolarów w ciągu roku. To znacznie więcej niż roczna pensja Donalda Tuska jako przewodniczącego Rady Europejskiej. Koledzy Sikorskiego twierdzą, że jest tego wart. - Sikorski jest bardzo poważnym politykiem o charakterze międzynarodowym. Nawet jeżeli miał pewne wpadki, to one dużo mniej ważą niż jego zasługi - powiedział Mariusz Witczak z PO.
 
Ale ostatnio wypłynęła rozmowa byłej wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej z szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego Pawłem Wojtunikiem na temat info afery. Ten ostatni żali się, że Sikorskiemu nie podobały się kontrole CBA w kierowanym przez niego Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Bieńkowska sugeruje natomiast, że w resorcie jest "burdel", a minister osobiście wskazuje firmy, które dostają państwowe kontrakty. - Koniec kariery politycznej dla osoby, która odważyłaby się w ten sposób postępować. Ustawa o zamówieniach publicznych jest dość jasna. Jakiekolwiek ręczne sterowanie skutkuje odpowiedzialnością karną - powiedział Bartosz Kownacki z PiS
 
 
Dlatego opozycja podejrzewa, że obecna dymisja Sikorskiego mogła być związana z czymś więcej niż troską o wizerunek Platformy Obywatelskiej. - Być może, że za odwołaniem Radosława Sikorskiego z funkcji marszałka stoją jakies inne sprawy - sugerował Wincenty Elsner z SLD.
 
Tych może być wiele. W każdej chwili mogą się bowiem pojawić taśmy ze spotkania byłego ministra z Janem Kulczykiem. Liczy na to opozycja, ale Platforma zapewnia, że nie będzie to miało znaczenia. - To jest nudne. To jest tak nudne jak Beata Szydło. Myślę, że PiS się tym nie pożywi, ale za wszelką cenę będzie chciał tego trupa ożywiać, czyli te taśmy - powiedział Stefan Niesiołowski z Platformy Obywatelskiej.
 
 
Problem w tym, że ten trup cały czas jest w szafie i stanowi ogromne zagrożenie dla rządzącej partii.