Dziewięć osób zginęło w katastrofie samolotu w USA

Dziewięć osób zginęło w katastrofie samolotu w USA

- Jest dziewięć ofiar śmiertelnych - powiedział Clint Johnson z miejscowego oddziału Federalnego Zarządu Bezpieczeństwa Transportu.

 

Niewielki turbośmigłowy hydroplan DeHavilland DHC-3 Otter rozbił się o granitową skałę nad jeziorem Ella, na południowym wschodzie Alaski, niedaleko miejscowości Ketchikan.

 

Do katastrofy doszło na wysokości 243 metrów nad poziomem jeziora w odległości ok. 30 km od Ketchikan. Wrak samolotu został odkryty przez ekipę ratunkową dopiero po kilku godzinach na zboczu góry, w pobliżu jednego z licznych w regionie jezior. Akcję zakończono ze względu wiatr i deszcz. W piątek władze mają wznowić działania w celu ściągnięcia wraku. Przyczyna tragedii nie jest na razie znana. NTSB kompletuje zespół ekspertów, którzy zajmą się sprawą wypadku.

 

Turyści, którzy znajdowali się na pokładzie samolotu, odbywali rejs wycieczkowcem "Westerdam" oczekującym na nich w porcie w Ketchikan. Loty widokowe nad wyjątkowo malowniczym rezerwatem Misty Fjords National Monument organizuje miejscowa firma Promech Air.

(PAP)