Stonogę czeka odsiadka. Ale biznesmen do więzienia na razie nie trafi

Zbigniew Stonoga ma odsiedzieć rok w więzieniu za oszustwo przy sprzedaży luksusowego auta.  Sam ostro odniósł się do wyroku. - Naprawdę ja was złodzieje w togach, ludzie, którzy niszczycie ludzkie życia i kariery, ja się was nie boję, ja was będę gryzł, tak długo ile będzie we mnie sił! - mówił Stonoga.
 
Chodzi o sprawę sprzed 6 lat, kiedy to Zbigniew Stonoga miał sprzedać lexusa o wartości 50 tys. zł, którego właściciel nigdy już nie zobaczył. Ani auta ani gotówki. - Czy ja się widzę w więzieniu? Po moim trupie! - dodał.
 
Podobne podejście mają też inni skazani, którzy nie chcą poddać się karze. - My służbą więzienna mamy ponad 51 tys. wyroków z wyznaczonym terminem do odbycia kary, pomimo wyznaczonego terminu stawienia się do odbycia kary 36 tys nie zgłosiło się do odbycia kary - powiedział Jarosław Góra, rzecznik Dyrektora Generalnego Służby Więziennej.
 
I choć wyrok już się uprawomocnił, to nie oznacza, że Stonoga uda się do więzienia. Przynajmniej, nie w najbliższym czasie. Polskie zakłady karne i areszty śledcze, są  przeludnione. Na odbycie kary czeka się nawet 5 lat. - Jest ten problem oczekiwania, bo taka osoba, która zostanie skazana na karę pozbawienia wolności nie wie, kiedy do takiego więzienia trafi, musi się dla niej zwolnić miejsce - powiedział adwokat Franciszek Michera.
 
 
Stonoga winny, ale na "odsiadkę" będzie musiał jeszcze poczekać. Biznesmen liczy na to, że sąd zamieni mu karę więzienia na elektroniczny dozór. Dzięki temu będzie mógł w pełni poświęcić się - zgodnie z zapowiedziami - karierze społecznej. Pytanie tylko czy będzie to z korzyścią dla polskiej polityki.