Tour de France. Kwiatkowski niepewny swojej formy

Tour de France. Kwiatkowski niepewny swojej formy
fot. PAP
- Chciałbym być w lepszej formie. Tak naprawdę nie wiem, w jakim jestem miejscu – mówił Kwiatkowski w Sobótce, gdzie w minioną niedzielę startował w wyścigu o mistrzostwo Polski.
 
Zajął w nim dopiero 57. miejsce, tracąc ponad 15 minut do najlepszych. Ze względów taktycznych nie mógł jednak gonić ucieczki z udziałem swojego kolegi z ekipy Etixx-Quick Step, Michała Gołasia, który ostatecznie został wicemistrzem kraju.
 
Kwiatkowski ma już za sobą pierwszy szczyt formy. Szykował go na drugą połowę kwietnia i klasyki ardeńskie, z których wygrał pierwszy – Amstel Gold Race. Po tryptyku ardeńskim powrócił do ścigania dopiero na początku czerwca w wyścigu Dookoła Szwajcarii. Nie błyszczał w nim, podobnie jak dwa tygodnie później w Sobótce. - To nie jest tak, że można wrócić do wielkiej formy na zawołanie. Po pierwszej części sezonu starałem się umiejętnie wypocząć, ale nie było tego odpoczynku wiele. Tylko sześć dni bez roweru. Forma wtedy bardzo szybko spadła – opowiadał Kwiatkowski.
 
Mistrz świata odbudowywał ją na wysokogórskim zgrupowaniu w Sierra Nevada. Wyścig Dookoła Szwajcarii potraktował treningowo. - Na pewno nie można już nic poprawić. Wszystko, co miało być zrobione, zrobiłem, natomiast można popsuć całe przygotowania poprzez nieumiejętne wypoczywanie. Superkompensacja w takim okresie jest bardzo ważna. Liczę na to, że zachowam spokój do samego startu w Tour de France - dodał.
 
Kolarz ekipy Etixx-Quick Step po raz trzeci pojedzie w największym wyścigu świata. Debiut w 2013 roku był bardzo efektowny. Na kilku etapach finiszował w ścisłej czołówce, w jeździe drużynowej na czas tylko ułamki sekundy dzieliły go od żółtej koszulki lidera i na dodatek dziesięć dni jechał w białym trykocie najlepszego młodzieżowca. W klasyfikacji generalnej zajął wysokie 11. miejsce. Zeszłoroczna edycja „Wielkiej Pętli” była już mniej udana. Mimo to przez dwa dni wchodził na podium, aby zakładać białą koszulkę.
 
Zastanawiając się nad przyczynami słabszego ubiegłorocznego startu, Kwiatkowski doszedł do wniosku, że zabrakło mu pozytywnego myślenia. Twierdzi, że wyciągnął z tego doświadczenia naukę. - Teraz jestem bardziej dojrzały i nawet jeśli nie jestem w stu procentach przygotowany do samego Touru, to wierzę, że zrobiłem wszystko, by być jak najlepiej przygotowanym - podkreślił.
 
Zapytany o swoje cele na Tour de France, mistrz świata wolał mówić o priorytetach grupy Etixx-Quick Step. Belgijski zespół będzie walczyć o zwycięstwa etapowe, a w pierwszej fazie wyścigu także o wysokie lokaty w klasyfikacji generalnej. Kwiatkowski wspomniał, że jego marzeniem byłoby założenie koszulki lidera choćby na jeden dzień.
 
Taki scenariusz wydaje się możliwy np. na trzecim etapie z metą w belgijskim Huy, czyli tam, gdzie kończy się jeden z klasyków ardeńskich – Strzała Walońska.
 
Kolarz z Torunia nie przeprowadzał szczegółowego rekonesansu trasy wyścigu. Coraz częściej i chętnie posiłkuje się filmikami wideo nakręconymi przez pracowników Etixx-Quick Step. W ten sposób zapoznał się m.in. z trasą otwierającej wyścig jazdy indywidualnej na czas w holenderskim Utrechcie. Sam zna z autopsji końcówkę etapu do Huy oraz ostatnie 60 km czwartego, naszpikowanego sekcjami brukowanymi odcinka do Cambrai.
 
Na ten właśnie etap Kwiatkowski zwrócił szczególną uwagę. - Wydaje mi się, że jest cięższy niż ubiegłoroczny po brukach. Mamy do pokonania 223 kilometry. Odcinki po brukach są lekko pod górę, więc jeśli jedziemy wolniej, to ta kostka daje się we znaki kolarzom dużo bardziej niż na większej prędkości. To będzie etap, na którym dojdzie do sporych przetasowań. My, jako Etixx-Quick Step, drużyna wiosennych klasyków, jesteśmy do tego etapu przygotowani – powiedział mistrz świata.
(PAP)