Kaczyński: krytycy programu PiS chronią interes uprzywilejowanych

Kaczyński: krytycy programu PiS chronią interes uprzywilejowanych
PAP/Jakub Kamiński

Kaczyński był pytany podczas poniedziałkowej konferencji prasowej o zarzuty m.in. polityków PO, że przedstawiony podczas konwencji w Katowicach program PiS "nie spina się", a także o to, w jaki sposób PiS zamierza zrealizować zapowiedź uszczelnienia systemu podatku VAT.

 

Według Kaczyńskiego obecna władza reprezentuje "tych, którzy są silni, wielkie korporacje, banki, najbogatszych ludzi i zawsze, kiedy chce się przesunąć jakąś dużą sumę w stronę ludzi średniozamożnych i uboższych, to są protesty, są krzyki, że to jest niemożliwe, niewykonalne".

 

"My od dawna mówimy, że obecne ustawy podatkowe, w tym w szczególności ustawa o VAT, to są w gruncie rzeczy instrumenty już całkowicie niezdolne do normalnego funkcjonowania. Złożyliśmy w Sejmie projekt nowej ustawy o VAT, który został odrzucony, jak wszystko, co składamy. Głównym instrumentem jest właśnie ta ustawa, dużo prostsza niż poprzednie i pozostawiająca dużo mniej miejsca na różnego rodzaju interpretacje" - odpowiedział prezes PiS.

 

"Cała ta krytyka jest po prostu wyrazem interesów pewnych grup" - podkreślił prezes PiS.

 

Kaczyński odniósł się także do niedzielnej wypowiedzi premier Ewy Kopacz na temat propozycji jego partii. "Pani poseł Kopacz wczoraj powiedziała do przedsiębiorców: będziecie mieli cztery dodatkowe kontrole (na skutek realizacji zapowiedzi PiS - PAP). Czyli krótko mówiąc nie będziecie mieli kontroli, nie należy płacić VAT-u" - stwierdził prezes PiS.

 

Kopacz podczas spotkania z mieszkańcami Aleksandrowa Łódzkiego powiedziała: "Mam w uszach zapowiedź, że trzeba będzie znaleźć 50 mld zł w uszczelnieniu systemu podatkowego, żeby przeprowadzić swoje obietnice wyborcze. Może to i dobry pomysł, ale czy ktoś wam, drodzy przedsiębiorcy, powiedział, że żeby znaleźć w systemie podatkowym te 50 mld zł, trzeba będzie przeprowadzić co najmniej 4 razy więcej kontroli niż dotychczas w waszych przedsiębiorstwach?".

 

Według Kaczyńskiego, jeżeli Polska ma wyjść z tzw. pułapki średniego rozwoju, to muszą w tym procesie aktywnie uczestniczyć instytucje państwa. "Dzisiaj w Polsce mamy władzę, która nie dba o państwo i nie zdaje sobie sprawy z tego, że jeśli Polska ma wyjść z pułapki średniego rozwoju, to ta rezerwa instytucjonalna, czyli właśnie państwo powinno być wykorzystywana" - ocenił.

 

Zaznaczył, że tego typu opinie wyrażają także eksperci, którzy nie są zwolennikami PiS, jak na przykład prof. Jerzy Hausner.

 

"Jeżeli ktoś, tak jak ta władza, przez cały czas państwo rozbija na różne sposoby dezorganizuje, to oczywiście ma także bardzo niską efektywność, jeżeli chodzi o ściąganie podatków" - powiedział. Jak zaznaczył, PiS chce "wrócić do normalności". "Chcemy normalnie funkcjonującego państwa, normalnego rynku, czyli z normalną konkurencją, bo nie ma normalnej konkurencji, jeżeli jedni płacą podatki a drudzy ich nie płacą" - podkreślił.

 

"Polska nie wyjdzie z tzw. pułapki średniego rozwoju, jeżeli nie będziemy potrafili zwiększyć zasobów także tej uboższej i średniozamożnej części społeczeństwa (...). Polskie firmy nie mogą być folwarkiem pańszczyźnianym, gdzie poprzez eksploatację pracowników utrzymuje się pożądany poziom życia właścicieli" - dodał.

 

Według niego krytyka skierowana wobec programu PiS "to jeden wielki krzyk uprzywilejowanych, którzy bronią swojej uprzywilejowanej pozycji". "My jasno mówimy, my tego rodzaju przywilejów w Polsce nie chcemy. Jesteśmy za przedsiębiorcami, chcemy stworzyć nową falę polskiego kapitalizmu, polskiego biznesu, z ludzi wykształconych, chcemy im dać szansę. Wiemy, że tylko gospodarka prywatna na wielką skalę może przynosić efekty i jej chcemy, ale nie chcemy utrzymywać tej patologii, którą mamy w tej chwili" - oświadczył Kaczyński.

 

Przekonywał, że nieuzasadnione są twierdzenia, iż wprowadzenie w życie programu PiS spowoduje, że Polska stanie się drugą Grecją. "Jeżeli pan Ryszard Petru mówi: w trzy miesiące będzie Grecja, to albo zakłada, że jego słuchacze są - łagodnie mówiąc - całkowicie niepoinformowani, albo sam jest całkowicie niepoinformowany" - ocenił Kaczyński.

 

Jak mówił, nawet gdyby bowiem prognozowany koszt reform proponowanych przez PiS doliczyć do obecnego deficytu budżetowego, to i tak byłby on niższy niż na przykład w 2009 roku, "a jakoś Grecji z tego powodu nie było".

 

"To wszystko razem to jest jedno wielkie oszustwo, to jest liczenie na to, że ludzie w tych sprawach się nie orientują i można im różne rzeczy wmawiać" - powiedział Kaczyński. Podkreśli, że chociaż polska gospodarka tkwi w tzw. pułapce średniego rozwoju, to jednak daleko jej do greckiego scenariusza. Jak mówił, głównym powodem greckich problemów było przyjęcie euro "bez żadnych do tego podstaw, jeżeli chodzi o rozwój gospodarczy, kulturę gospodarczą, kulturę biznesu".

 

Kaczyński był też pytany o poniedziałkową wypowiedź Jarosław Gowina (Polska Razem), który stwierdził, że wyliczenia w sprawie VAT trzeba będzie skorygować o ok. 1,5 mld zł. "Rozmawiałem na ten temat z panem Gowinem. Straty, jeżeli chodzi o VAT, są wyliczane w liczbach bezwzględnych. Zarówno przez NIK jak i firmy konsultingowe" - powiedział. Jak dodał, w obu wypadkach straty te wynoszą 50-70 mld zł.

 

"Natomiast pan minister odwołuje się do efektywności VAT, do tego, że VAT to jest 17 proc. Nie sądzę, żeby NIK albo te firmy tego nie wiedziały. Obawiam się, że po prostu, że ktoś tutaj coś podpowiedział panu ministrowi niezupełnie w zgodzie z rzeczywistością" - stwierdził Kaczyński

 

Kandydatka PiS na premiera Beata Szydło w sobotę, w wystąpieniu programowym w podczas drugiego dnia konwencji PiS w Katowicach podkreśliła, że priorytetowe projekty jej partii będą kosztować 39 miliardów zł. Jak mówiła, pieniądze można znaleźć w dodatkowych wpływach z podatku VAT (oszacowała je na 9 mld zł), uszczelnieniu systemu podatkowego (straty z tego tytułu to, zdaniem Szydło, 52 mld zł), zahamowaniu wyprowadzania podatków z Polski do rajów podatkowych (co, jak wyliczyła, kosztuje rocznie Polskę 4 mld zł), opodatkowania sklepów wielkopowierzchniowych podatkiem obrotowym, co da - jak mówiła - 3 mld zł, a także wprowadzeniu podatku bankowego (oszacowała, że przychód wyniesie 5 mld zł).

 

(PAP)