SLD: ustawa o in vitro - zagrożona

SLD: ustawa o in vitro - zagrożona
PAP/Leszek Szymański

Szef klubu senatorów PO Marek Rocki poinformował PAP, że spotkanie szefowej rządu z senatorami planowane jest we wtorek wieczorem.

 

Na konferencji prasowej w Sejmie rzecznik Sojuszu Dariusz Joński ocenił, że ustawa o in vitro jest "zagrożona". Zwrócił uwagę, że pozostał miesiąc do zaprzysiężenia prezydenta elekta Andrzeja Dudy. "Nie muszę mówić, jakie są poglądy prezydenta elekta jeśli chodzi o ustawę o in vitro" - zaznaczył.

 

Joński dodał, że politycy PiS już zapowiadali, że jeśli wygrają wybory parlamentarne, to zmienią przyjętą w czerwcu w Sejmie ustawę regulującą kwestie in vitro. "Miejmy tylko nadzieję, że nie będą karać kobiet i lekarzy, tak jak przewidywał projekt PiS" - dodał.

 

Zdaniem rzecznika Sojuszu, senatorowie PO "robią wszystko, by tej ustawy nie przyjąć, "nawet specjalnie przegrali ostatnie głosowanie". Dlatego - mówił - politycy SLD chcą "wezwać panią premier, by spotkała się z senatorami PO, którzy robią wszystko, by tej ustawy nie przyjąć".

 

W ubiegłym tygodniu senacka komisja zdrowia opowiedziała się za odrzuceniem w całości ustawy o leczeniu niepłodności. W trakcie posiedzenia nieobecnych było dwóch senatorów PO, a od głosu wstrzymała się kolejna - Helena Hatka, która zapowiedziała zgłoszenie szeregu poprawek.

 

Wiceszefowa SLD Paulina Piechna-Więckiewicz zwróciła uwagę na propozycje senator Hatki, m.in. by uznać zarodek za organizm ludzki i by in vitro nie była dostępna dla par pozostających w związkach nieformalnych. Według niej, część PO nie jest jeszcze w XXI wieku i nie weszła w ten etap cywilizacji.

 

"Wielki fałsz wokół in vitro, który trwa już wiele lat nie skończy się, bo nie będzie takiej procedury in vitro, dzięki której ludzie będą mogli spełniać swoje marzenie o dziecku" - dodała wiceszefowa Sojuszu.

 

Na ubiegłotygodniowym posiedzeniu senackiej komisji za odrzuceniem ustawy opowiedziało się pięciu senatorów, trzech było temu przeciwnych, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Pytana o decyzję senackiej komisji zdrowia premier Ewa Kopacz powiedziała wówczas, że liczy, iż losy ustawy o in vitro rozstrzygną się na sali plenarnej. Wyraziła nadzieję, że po głosowaniu w Senacie będzie równie dumna, jak po głosowaniu w Sejmie - gdy posłowie uchwalili ustawę.

 

Z kolei wiceszef grupy senatorów PO Łukasz Abgarowicz powiedział wówczas PAP, że Platforma popiera ustawę o in vitro, a o tym, że głosowanie w komisji będzie dla PO przegrane, wiedziano z góry, ponieważ wiadomo było, że na posiedzeniu nie będzie dwóch senatorów Platformy ze względu na ważne wydarzenia zaplanowane dużo wcześniej.

 

Przyjęta w czerwcu ustawa przewiduje, że z procedury in vitro będą mogły korzystać małżeństwa oraz osoby we wspólnym pożyciu, potwierdzonym zgodnym oświadczeniem. Procedura będzie dostępna po wyczerpaniu innych metod leczenia prowadzonych przez co najmniej rok.

 

Zabrania tworzenia zarodków w celach innych niż pozaustrojowe zapłodnienie. Możliwość tworzenia zarodków nadliczbowych będzie ograniczona - zapłodnionych będzie mogło być nie więcej niż sześć komórek jajowych. Więcej zarodków będzie można utworzyć, gdy kobieta poddająca się procedurze będzie mieć więcej niż 35 lat lub gdy będą ku temu wskazania.

 

Zarodek będzie można przekazać na rzecz anonimowej biorczyni. Do anonimowego dawstwa będą przekazywane też zarodki, jeśli od dnia przekazania ich do banku minie 20 lat, a także te, których oboje dawcy zmarli.

 

Ustawa zakazuje niszczenia zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju (grozić za to będzie kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 5 lat).

 

Uchwalone przepisy zakazują preimplantacyjnej diagnostyki genetycznej w ramach procedury medycznie wspomaganej prokreacji w celu wyboru cech fenotypowych, w tym płci dziecka. Wyjątkiem mają być sytuacje, gdy wybór taki pozwala uniknąć ciężkiej, nieuleczalnej choroby dziedzicznej.

 

Nowe przepisy wprowadzają też regulacje dotyczące znakowania, monitorowania, przechowywania i transportu oraz kryteria bezpieczeństwa i jakości komórek rozrodczych i zarodków.

 

Wicemarszałek Senatu i szef sztabu wyborczego PiS Stanisław Karczewski zapowiedział z kolei, że jeśli Prawo i Sprawiedliwość przejmie władzę, to zmieni ustawę o in vitro. "To jest wielka klapa,(...) bardzo zła ustawa, niedobra ustawa, z którą ja osobiście - jako katolik, człowiek wiary - nie zgadzam się. W Senacie będę głosował przeciwko. Chociaż mam pełną świadomość, że w Senacie zostanie przyjęta, bo tam jest olbrzymia większość Platformy Obywatelskiej, więc nie będzie problemu z +przepchnięciem+ tej ustawy. No i pan prezydent Bronisław Komorowski podpiszę tę ustawę" - mówił Karczewski.

 

(PAP)