Kobiety zdominowały politykę. Potrzebne parytety dla panów?

Kobieta na stanowisku premiera i kobieta, która może zastąpić panią premier po październikowych wyborach parlamentarnych. Kobieta, która zastąpiła mężczyznę na fotelu Marszałka Sejmu i kobieta, która zajęła miejsce mężczyzny na stanowisku rzecznika konkurencyjnej partii. - Będziemy musieli zadbać jako posłowie również zadbać w pewnym momencie parytety zapisane w prawie, jeżeli okaże się już wszystkie funkcje w partiach i tutaj w sejmie zaczynają pełnić kobiety - powiedział Wincenty Elsner z SLD.
 
Parytety już są. Zgodnie z nimi na listach wyborczych ma być nie mniej niż 35 procent kobiet lub mężczyzn. Ale wspominanie, że kiedyś skorzystają z tego panowie nie wszystkim się spodobało. Bo zdaniem feministek dopiero teraz mamy normalność. - Do tej pory poseł Elsner i inni panowie nie zwracali uwagi na to kiedy sami mężczyźni zajmowali kierownicze stanowiska i wtedy się wydawało, że to jest wszystko normalne - powiedziała Wanda Nowicka, wicemarszałek Sejmu.
 
Zdaniem doświadczonego posła SLD Sejm z bardzo niewielką liczbą panów jest możliwy. - Takie zagrożenie może w Polsce wystąpić biorąc pod uwagę, że panie są lepiej wykształcone, żyją dłużej we wszystkich krajach za wyjątkiem Indii - powiedział Tadeusz Iwiński z SLD. Parlamentarzysta nie wyklucza, że za dwa pokolenia mężczyźni będą musieli walczyć o swoje prawa. - Myślę, że mężczyźni nie mają się czego obawiać. Jednak w mojej ocenie oni dominują w polityce - powiedziała Marzena Wróbel z Solidarnej Polski. Pokazuje to najlepiej klub parlamentarny SLD. Liczy 33 parlamentarzystów, w tym tylko trzy panie. - Jak widać w SLD jest z tym problem. Leszek Miller niepodzielnie sprawuje władzę w partii od wielu wielu lat. Zbyt wielu kobiet też w jego otoczeniu nie ma - dodał Michał Szczerba z PO.