Komorowski nie zna historii? W Berlinie pochwalił antypolskiego nazistę

Pożegnalna wizyta Bronisława Komorowskiego w Berlinie przejdzie do historii. Prezydent wziął udział w Obchodach Dnia Niemieckiego Ruchu Oporu i wygłosił laudację na cześć jego przedstawicieli. - Niemiecki sprzeciw wobec nazizmu wymagał heroizmu i odwagi, często nieporównywalnej z niczym innym. Zasługuje więc na szacunek i na podziw - mówił w czasie wizyty Komorowski.
 
W tym kontekście wymienił między innymi Clausa von Stauffenberga. Byłego nazistę, który był sprawcą nieudanego zamachu na Adolfa Hitlera. Sztaufenberg wcześniej nazywał Polaków i Żydów niewymagającym motłochem, który przyczyni się do rozwoju niemieckiego rolnictwa. - Nawet z takimi poglądami na kwestię polską czy żydowską odwaga jednostki przeciwstawiającej się potędze zła zawsze zasługuje na szacunek, na uznanie - dodał prezydent.
 
 
Komorowski porównał niemiecki ruch oporu do Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego. Historyków wyraźnie to zaskoczyło. - Stauffenberg próbując zabić Hitlera próbował ratować Niemcy i zdobycze niemieckie, które osiągnęła III Rzesza - powiedział historyk dr hab. Jan Żaryn.
 
 
A wśród tych zdobyczy były między innymi ziemie polskie. Platforma Obywatelska jednak nie rozumie krytyki prezydenta. - Ja nie ośmielam się krytykować pana prezydenta Komorowskiego, bo jeżeli coś powiedział, to na pewno wiedział co mówi. Jest to człowiek niesamowicie przygotowany od strony historycznej - przyznał Jerzy Federowicz z PO.
 
Komorowski z wykształcenia jest historykiem. Jednak zdaniem Prawa i Sprawiedliwości albo nie wie o czym mówi albo promuje politykę historyczną Niemiec. Politykę, która wykreowała Sztaufenberga na bohatera, aby pokazać że Niemcy nie odpowiadają za II wojnę światową. - Zrównując ze Schtauffenbergiem nazistą bohaterów Powstania Warszawskiego skompromitował się totalnie. Gdyby była taka możliwość, Bronisław Komorowski powinien ustąpić z funkcji prezydenta - powiedział Jan Dziedziczak z PiS.
 
Opozycja sugeruje, że odchodzący prezydent zrobił to z pobudek finansowych. Niedługo bowiem otwiera instytut swojego imienia. - Być może powoływany instytut będzie sponsorowany przez instytuty niemieckie, które nie oszukujmy się są bogate - powiedział Zbigniew Kuźmiuk z PiS.
 
Zaskoczony wizytą w Berlinie i słowami prezydenta Komorowskiego nie jest natomiast Janusz Korwin-Mikke. - To jest partia niemiecka. To są klienci Niemiec i teraz w Niemczech jest zaniepokojenie. No ale nic dziwnego, że klient Niemiec z pierwszą wizytą pojechał do Niemiec i z ostatnią - powiedział polityk.
 
Komorowski będzie prezydentem jeszcze przez niespełna miesiąc. Więcej wizyt zagranicznych już nie przewiduje.