Watykan: jutro rusza proces b. arcybiskupa Józefa Wesołowskiego oskarżonego o pedofilię

Proces otwiera nowy rozdział w historii walki Kościoła z pedofilią i w sądownictwie Watykanu. To pierwszy za Spiżową Bramą proces karny w sprawie tych ciężkich zarzutów.

 

Na ławie oskarżonych zasiada były wysoki rangą dostojnik, do niedawna watykański dyplomata, już pozbawiony immunitetu i przedstawiany nie jako arcybiskup, lecz z imienia i nazwiska. Należy to wiązać z zeszłorocznym wyrokiem trybunału kanonicznego przy Kongregacji Nauki Wiary, który wymierzył mu najcięższą karę, czyli wydalenie ze stanu kapłańskiego. W sierpniu minionego roku złożył on apelację od tego wyroku i nadal czeka na jej rozpatrzenie, jednak fakt pomijania godności arcybiskupa przy jego nazwisko dowodzi, iż decyzja jest przesądzona.

 

Nie jest jasne, czy były 67-letni nuncjusz przyjdzie na rozprawę. Wcześniej rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi nie wykluczył jego nieobecności. Pierwsza rozprawa będzie miała charakter publiczny, ale biorąc pod uwagę delikatność rozpatrywanych kwestii następne posiedzenia sądu być może będą odbywać się już za zamkniętymi drzwiami. Do sali sądowej wejdzie kilku dziennikarzy akredytowanych w watykańskim biurze prasowym; nie będzie jednak ani operatorów kamer, ani fotografów.

 

Otwarcie procesu nastąpi w chwili, gdy papieża Franciszka nie będzie w Watykanie; przebywa z pielgrzymką w Ameryce Południowej. Postawienie przed watykańskim sądem najwyższego rangą w historii Kościoła dostojnika oskarżonego o pedofilię interpretowane jest jako zwycięstwo linii Franciszka, zainicjowanej jeszcze przez Benedykta XVI. To zarazem, jak dodają watykaniści, największa plama na pontyfikacie niesłychanie popularnego papieża, na który przypadło też rozliczenie jednego z największych skandali w historii Kościoła.

 

Proces zostanie otwarty pół roku później niż pierwotnie planowano. Opóźnienie wynika z ogromu materiałów, jakie były przez wiele miesięcy przedmiotem dochodzenia, w trakcie którego pomocy Watykanowi udzielił wymiar sprawiedliwości Dominikany, gdzie były arcybiskup był nuncjuszem do sierpnia 2013 roku i gdzie dopuścił się czynów pedofilskich wobec chłopców. Dominikana, która chciała sama najpierw go osądzić i rozważała nawet wniosek o jego wydanie, odstąpiła od tego zamiaru w związku z procesem za Spiżową Bramą. Prokuratura z Santo Domingo wysłała natomiast zeznania ofiar czynów pedofilskich oskarżonego.

 

Nie wyklucza się, że konieczne będą dalsze ekspertyzy techniczne w sprawie tysięcy plików z pornografią dziecięcą, znalezionych w komputerach Wesołowskiego; włoska prasa pisała o 100 tys. takich plików.

W grudniu 2014 roku doszło do wydarzenia o dużym symbolicznym wymiarze; papież spotkał się w Watykanie z prokuratorem generalnym Dominikany Francisco Rodriguezem Brito, z którym rozmawiał krótko o sprawie oskarżonego. Franciszek zachęcił wymiary sprawiedliwości Watykanu i Dominikany do współpracy w dążeniu do prawdy - poinformowano potem w komunikacie. Było to pierwsze takie spotkanie w historii zmagań Kościoła i Watykanu z problemem pedofilii w szeregach duchowieństwa.

 

Wiele wskazuje na to, że zaraz po sobotnim otwarciu proces może zostać odroczony na przełom września i października, czyli po zakończeniu letniej przerwy. Ile potrwa całe postępowanie - nie wiadomo; być może nawet rok.

Wyjątkowość tego procesu wynika również z tego, że po raz pierwszy były arcybiskup Kościoła katolickiego będzie sądzony przez skład sędziowski złożony wyłącznie z osób świeckich. Przewodniczącym składu będzie prezes trybunału Giuseppe Dalla Torre, a obok niego zasiądą sędziowie Piero Antonio Bonnet i Paolo Papanti Pelletier. Oskarżycielem będzie Gian Piero Milano oraz wspomagający go prokuratorzy Alessandro Diddi i Roberto Zannotti.

 

Obrońcą Wesołowskiego jest mecenas Antonello Blasi, specjalista prawa cywilnego i kanonicznego, związany z trybunałem Roty Rzymskiej i Papieskim Uniwersytetem Laterańskim. Został on mianowany jego adwokatem z urzędu w chwili aresztowania we wrześniu 2014 roku, a następnie potwierdzony jako jego obrońca.

 

Skandal wybuchł na początku września 2013 roku, kiedy media ujawniły, że kilkanaście dni wcześnie, 21 sierpnia, abp Wesołowski został zwolniony ze stanowiska nuncjusza apostolskiego na Dominikanie i delegata w Portoryko, które zajmował przez ponad 5 lat z nominacji Benedykta XVI, po długiej wcześniejszej karierze dyplomatycznej za czasów Jana Pawła II w różnych krajach świata.

 

Decyzję o jego natychmiastowym zdymisjonowaniu podjął papież Franciszek po tym jak do Watykanu dotarły informacje od przedstawicieli Kościoła na Dominikanie. Ale już wcześniej o jego podwójnym życiu informowały tamtejsze media. Prawdę o nim pierwsza ujawniła dziennikarka śledcza Piera Nuria, która dowiedziała się o pierwszych podejrzeniach w 2012 roku. Po miesiącach prywatnego śledztwa, rozmów i poszukiwań telewizja na wyspie nadała reportaż, w którym pokazano nagrane z ukrycia sceny z udziałem ówczesnego nuncjusza na deptaku, cieszącym się ponurą sławą jako miejsca prostytuowania się nieletnich.

 

Na jaw wyszło, że watykański dostojnik zmuszał młodych chłopców do czynów seksualnych, a jego komputer zawierał ogromne ilości materiałów z pornografią dziecięcą. Jedną z jego ofiar był 13-letni epileptyk, który otrzymywał leki od arcybiskupa w zamian za usługi seksualne.

 

Największym „oskarżycielem” Wesołowskiego, ujawniającym sekrety przestępczej działalności, stał się miejscowy diakon Francisco Javier Occi Reyes - jego asystent, a potem wspólnik w całym procederze - aresztowany pod zarzutem pedofilii w czerwcu 2013 roku. Opowiedział, że był zmuszany przez arcybiskupa do rekrutacji dzieci, które on potem seksualnie wykorzystywał. Emisja materiałów w dominikańskiej telewizji, a także protesty części miejscowych biskupów nakłoniły Watykan do zajęcia się tą sprawą, bo - jak się zauważa - mimo kolejnych oskarżeń kierowanych pod adresem nuncjusza dalej pełnił on swą funkcję. Minęły miesiące zanim miejscowy Kościół zdystansował się od nuncjusza, przeciwko któremu prokuratura na Dominikanie już wtedy prowadziła śledztwo w rezultacie zeznań byłego diakona.

 

Gdy papież Franciszek dowiedział się o skandalu po powrocie z pielgrzymki do Brazylii, zdymisjonował nuncjusza i wezwał go do Rzymu. Były dyplomata zamieszkał w domu dla księży w centrum Wiecznego Miasta, w którym do chwili konklawe w marcu 2013 roku nocował także kardynał Jorge Mario Bergoglio.

 

Jak wynika z ogłoszonego w czerwcu tego roku komunikatu podczas pobytu w Rzymie, najpierw w tym hotelu, a następnie w opactwie benedyktynów przy bazylice Świętego Pawła za Murami, Józef Wesołowski kontynuował przestępczy proceder, polegający na gromadzeniu materiałów zawierających pornografię dziecięcą.

 

Wyznaczając w połowie czerwca termin rozpoczęcia procesu Watykan bowiem wyjaśnił: „byłemu dostojnikowi postawiono zarzuty dotyczące przestępstw popełnionych zarówno podczas jego pobytu w Rzymie od sierpnia 2013 roku do aresztowania 22 września 2014 roku, jak i pięcioletniego okresu spędzonego w Republice Dominikany, gdy pełnił urząd nuncjusza apostolskiego" .

 

Nieoczekiwane aresztowanie Wesołowskiego, wezwanego do Watykanu pod pretekstem dochodzenia, było wydarzeniem sensacyjnym. Były nuncjusz przybył w związku z toczącą się sprawą, ale nie domyślając się, że watykański prokurator przedstawi nakaz aresztowania. Watykan wytłumaczył wtedy, że ze względu na stan zdrowia, dostojnik nie trafił do celi żandarmerii za Spiżową Bramą, lecz do aresztu domowego w domu franciszkanów, spowiedników z bazyliki Świętego Piotra. Po dwóch miesiącach areszt ten formalnie zdjęto, ale były nuncjusz ma ograniczone możliwości poruszania się i kontaktowania ze światem, choć wychodził poza teren Watykanu i był widywany w jego okolicach.

 

W grudniu 2014 roku na łamach magazynu dziennika „La Repubblica” ukazał się obszerny reportaż, który ujawnił dalsze kulisy przestępczej działalności Wesołowskiego na Dominikanie. Pracownicy restauracji na nabrzeżu w Santo Domingo opowiedzieli, że przesiadywał u nich codziennie obserwując dzieci, a swoje zainteresowanie nimi tłumaczył tym, że im pomaga prowadząc fundację zbierającą pieniądze.

 

Według włoskich mediów nie wyklucza się, że obrona Wesołowskiego podczas procesu wystąpi o ekspertyzę psychiatryczną oskarżonego. Oskarżenie będzie zapewne domagać się przesłuchania świadków. Po wydaniu wyroku Wesołowski będzie mógł się on od niego odwołać.

Z Watykanu Sylwia Wysocka (PAP)