Lech - Legia 3:1. Superpuchar dla poznaniaków

Lech - Legia 3:1. Superpuchar dla poznaniaków
PAP/Bartosz Jankowski

Bramki: 1:0 Tomasz Kędziora (10), 2:0 Marcin Kamiński (35), 3:0 Karol Linetty (87), 3:1 Michał Żyro (90+4).

 

Żółte kartki: Lech - Barry Douglas, Marcin Robak, Tamas Kadar (Lech); Legia - Jakub Rzeźniczak.

 

Lech: Jasmin Buric – Tomasz Kędziora (67. Kebba Ceesay), Marcin Kamiński, Tamas Kadar, Barry Douglas – Szymon Pawłowski (46. Dariusz Formella), Karol Linetty, Kasper Hamalainen (67. Darko Jevtic), Łukasz Trałka, Dawid Kownacki (79. Dariusz Dudka) – Marcin Robak (46. Denis Thomalla).

 

Legia: Dusan Kuciak – Łukasz Broź, Igor Lewczuk, Jakub Rzeźniczak, Tomasz Brzyski – Guilherme (67. Michał Żyro), Tomasz Jodłowiec, Adam Ryczkowski (46. Ondrej Duda), Michał Pazdan (67. Dominik Furman), Michał Kucharczyk (74. Michał Masłowski) – Nemanja Nikolic (82. Marek Saganowski).

 

Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Widzów: 40 008 tys.

 

Mistrz Polski zaprezentował mistrzowską formę i w meczu o Superpuchar Polski przed ponad 40-tysięczną publicznością pewnie pokonał wicemistrza kraju. Dawno już "Kolejorz" nie wygrał tak łatwo ze swoim odwiecznym rywalem.

 

Dla obu zespołów był to też sprawdzian generalny przed pierwszymi spotkaniami w europejskich pucharach i inauguracją rozgrywek ekstraklasy. Lech pokazał, że po niespełna trzech tygodniach treningów jest już znów gotowy do walki. Tymczasem ekipa Henninga Berga sprawiała wrażenie jakby dopiero rozpoczęła przygotowania.

 

Trener poznaniaków Maciej Skorża zgodnie z przedmeczowymi zapowiedziami wystawił najsilniejszy skład, który kilka tygodni temu zdobył mistrzostwo kraju. Pojawili się też nowi zawodnicy: Marcin Robak, Denis Thomalla oraz Dariusz Dudka. W Legii zadebiutowali z kolei Nemanja Nikolic oraz Michał Pazdan, ale niczym szczególnym nie błysnęli, podobnie jak reszta zespołu.

 

Spotkanie dla gospodarzy ułożyło się wręcz idealnie. Już w 10. minucie do trochę bezpańskiej piłki dopadł Tomasz Kędziora, który mocno uderzył zza pola karnego. Piłka po drodze odbiła się od jednego z warszawskich graczy i zmyliła interweniującego Dusana Kuciaka. Goście próbowali przenieść ciężar gry na połowę Lecha, ale poznaniacy bez większych kłopotów radzili sobie ze sporadycznymi atakami przeciwnika.

 

Mistrzowie Polski dominowali na boisku i kolejne ataki sunęły na bramkę Kuciaka. Na 2:0 podwyższył Marcin Kamiński, który przytomnie zamknął akcję po dośrodkowaniu Barry'ego Douglasa.

 

Druga odsłona nie przyniosła już większych emocji. Lech nadal dominował na boisku, ale nie forsował już tempa, oszczędzając siły przed pojedynkiem kwalifikacji Ligi Mistrzów z FK Sarajewo. Mimo to, poznaniacy mieli kilka sytuacji na podwyższenie wyniku. Znów na pole karne zapędził się Kamiński, lecz z kilku metrów strzelił wprost w bramkarza Legii.

 

W końcówce warszawianie zepchnęli Lecha do obrony, wywalczyli kilka rzutów rożnych, które były jednak łatwe do rozszyfrowania przez defensorów "Kolejorza". Tymczasem lechici szukali swoich szans w kontratakach i po jednym z nich Karol Linetty wygrał pojedynek sam na sam z Kuciakiem.

 

W doliczonym czasie gry, po rzucie rożnym i sporym zamieszaniu, Michał Żyro zmniejszył rozmiary porażki. Jeszcze przed honorowym trafieniem dla Legii, blisko tysiąc kibiców warszawskiego klubu zdegustowanych postawą swojej drużyny opuściło stadion.

 

(PAP)