Grecy szykują się na zaciskanie pasa. Twarde warunki dla Aten

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk podkreślił, że porozumienie oznacza kontynuację wsparcia dla Grecji. Zastrzegł, że aby pomoc mogła popłynąć, potrzeba spełnienia odpowiednich warunków. Należy do nich akceptacja całego porozumienia przez grecki parlament, co ma nastąpić do środy, a także szybkie uchwalenie kilku uzgodnionych reform. Dopiero potem będzie mogła zapaść decyzja o rozpoczęciu rokowań. "Najtrudniejszy krok jest za nami" - ocenił Tusk.

 

Porozumienie w sprawie przystąpienia do negocjacji z Grecją będą też musiały zaakceptować parlamenty kilku krajów strefy euro, m.in. Niemiec i Francji. W przypadku kilku krajów eurolandu będzie też potrzebna potem aprobata parlamentów dla wynegocjowanego pakietu ratunkowego.

 

Trzyletni program pomocowy dla Grecji ma wynieść 82-86 mld euro. Grecja przekaże majątek wart do 50 mld euro do specjalnego funduszu, a pieniądze z prywatyzacji tego mienia trafią na spłatę długu i rekapitalizację banków (25 mld euro). Z dokumentu eurogrupy wynika, że 12,5 mld euro ma iść na spłatę długów, a 12,5 mld euro na inwestycje we wzrost gospodarczy i miejsca pracy. Fundusz będzie tworzony w Grecji i zarządzany przez greckie władze pod nadzorem odpowiednich europejskich instytucji.

 

W zamian za wsparcie finansowe Ateny mają przyjąć do 15 lipca ustawy w sprawie racjonalizacji systemu podatku VAT i rozszerzenia bazy podatkowej, zmian w systemie emerytalnym, niezależności urzędu statystycznego ELSTAT oraz wprowadzenia automatycznego hamulca wydatków w przypadku niedotrzymania celów pierwotnej nadwyżki budżetowej.

 

Do 22 lipca Grecja ma przyjąć kodeks postępowania cywilnego, który ma przyspieszyć procesy, jednocześnie ograniczając ich koszty, a także przepisy wdrażające dyrektywę o restrukturyzacji i likwidacji banków.

 

Strefa euro chce też znacznego wzmocnienia propozycji reform, planowanych na przyszłość, które przedstawiła sama Grecja we wniosku o nowy program pomocowy. Ateny mają przeprowadzić np. reformy rynku pracy, ambitną reformę emerytalną, wprowadzić rekomendacje OECD dotyczące handlu w niedzielę, okresów wyprzedaży, własności aptek czy piekarni, jak również przeprowadzić deregulację niektórych zawodów, np. w sektorze transportu promowego.

 

Zalecono też Grekom kontynuację prywatyzacji operatora sieci przesyłu energii elektrycznej, a także znaczne rozszerzenie całego programu prywatyzacji.

 

Z wyjątkiem ustaw przyjętych w związku z kryzysem humanitarnym Grecy mają dokonać rewizji reform przyjętych przez lewicowy rząd Syrizy, które były sprzeczne z poprzednimi prooszczędnościowymi programami pomocowymi.

 

Strefa euro zadeklarowała też, że jest gotowa rozważyć dodatkowe działania, które ułatwiłyby obsługę greckiego długu, jak np. odroczenie spłat. Wykluczono jednak nominalną redukcję zadłużenia. Grecja potwierdziła, że spłaci swoje należności w terminie i w całości.

 

Zgodnie z tekstem porozumienia Grecja ma też wystąpić o wsparcie do Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

 

Europejski Bank Centralny postanowił utrzymać finansowanie ratunkowe dla banków greckich (tzw. emergency liquidity assistance - ELA) na obecnym poziomie, zamrożonym 26 czerwca i wynoszącym 89 mld euro. Według agencji EFE krok ten rozczarował analityków, którzy zakładali, że po ustaleniach dotyczących kolejnego pakietu pomocowego dla Grecji EBC podniesie limit finansowania ratunkowego.

 

Kredyty ELA mają fundamentalne znaczenie dla greckiego systemu bankowego, a załamanie sektora bankowego jest najpoważniejszym spośród wielu zagrożeń, przed jakimi stoi Grecja.

 

Według nieoficjalnych informacji z Aten greckie banki, zamknięte 29 czerwca, mogą zostać ponownie otwarte w czwartek. Banki zamknięto i ograniczono wypłaty z bankomatów do 60 euro, żeby zapobiec załamaniu się systemu bankowemu w Grecji, gdy Grecy ruszyli wypłacać oszczędności.

 

"Financial Times" napisał w poniedziałek, że Donald Tusk odegrał "kluczową rolę" w doprowadzeniu do porozumienia w sprawie Grecji. Według informacji zamieszczonych na stronie internetowej "FT" około godz. 6 rano niemiecka kanclerz Angela Merkel i premier Grecji Aleksis Cipras uznali, że nie są w stanie dojść do porozumienia i należy zerwać dalsze rozmowy. Przewodniczący Rady Europejskiej Tusk powstrzymał ich jednak przed wyjściem ze spotkania, mówiąc: "przykro mi, ale nie ma takiej możliwości, żebyście wyszli z tego pokoju".

 

Wielu Greków, a także obywateli innych krajów z niedowierzaniem zareagowało na osiągnięte w poniedziałek rano w Brukseli porozumienie między Atenami a strefą euro w sprawie pomocy dla Aten. Krytycznych ocen i słów zawodu nie szczędzono na Twitterze.

 

Na ulicach Aten atmosfera w poniedziałek była daleka od radości. Wśród Greków panowało powszechne przekonanie, że warunki jakie ich premier Cipras musiał przyjąć, aby otrzymać kolejną międzynarodową pożyczkę, były upokarzające. Wielu uważa, że lepiej by było, gdyby premier je odrzucił.

 

Minister pracy Grecji Panos Skurletis powiedział w poniedziałek, jeszcze przed ogłoszeniem pierwszych informacji na temat porozumienia Aten z wierzycielami, że przyjęcie przez grecki parlament propozycji strefy euro ws. pomocy finansowej będzie wymagało głosów opozycji albo utworzenia rządu jedności narodowej. Zwrócił uwagę, że w obecnej sytuacji parlamentarna większość rządzącej w Grecji lewicowej Syrizy nie gwarantuje zatwierdzenia porozumienia. Minister podkreślił, że w obliczu propozycji eurogrupy "nie może obwiniać kogokolwiek, kto nie będzie chciał powiedzieć +tak+ dla tego porozumienia".

 

(PAP)