Polacy rozwodzą się na potęgę. Co trzecie małżeństwo kończy się rozwodem

Małżeństwa Polaków trwają średnio 14 lat. Tak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Liczba rozwodów jest niepokojąca, bowiem co trzecie małżeństwo się rozstaje. - Najczęstszymi przyczynami rozwodów są: niezgodności charakterów, alkoholizm jednego z małżonków i gdzieś tam kolejną przyczyną są zdrady - powiedział Artur Satora, rzecznik Głównego Urzędu Statystycznego.
 
Według krajowych statystyk w ubiegłym roku rozwiodło się ponad 65 tys. małżeństw, to o jedną trzecią więcej niż w latach 90-tych. Najwięcej rozwodów było jednak w roku 2006, gdy ich liczba sięgnęła ponad 70-tys.
 
Zdaniem terapeutów małżeństw, dziś ludzie po prostu nie potrafią być razem i są egoistycznie nastawieni na korzyści dla samych siebie. Wielu parom dzięki terapii udaje się wyjść z kryzysu, są jednak związki dla których ratunku nie ma. - Każdy może zmienić siebie tak, żeby ta druga osoba chciała z nim współpracować i żeby on bardziej panował nad związkiem i sytuacja. A jeżeli osoba chce zmienić druga osobę i ma tylko pretensje to niech z tymi pretensjami siedzi sama i nie zawraca głowy tej drugiej osobie - powiedziała Irena Wielowiejska-Comi, psychoterapeuta małżeństw.
 
O tym, że można kochać więcej niż jednego męża mówią otwarcie artystki. M.in. Hanna Bakuła, Maria Czubaszek czy Emilia Krakowska. Pani Emilia mężów miała aż trzech, zawsze jednak dobrze życzyła swoim wybrankom, których po rozwodach swatała z innymi kobietami. - Trzeba siebie dokładnie znać, wiedzieć czy się nie znudzimy sobą czy będziemy mieli te same ambicje i wyrozumiałość wobec ambicji naszych partnerów - powiedziała.
 
W miastach intensywność rozwodów jest ponad dwukrotnie wyższa niż na wsi, a średni wiek rozwodników nie przekracza 40-stki. - Czasem jest tak, że osoba nie chce dać rozwodu drugiej osobie bo: a nie uwolni się ode mnie! będę jej dokuczał całe życie! no to już jest chore do kwadratu - dodała Wielowiejska-Comi.
 
Zdaniem specjalistów akceptacji i szacunku wobec drugiej osoby uczyć trzeba już od najmłodszych lat, bo tylko wtedy możliwa będzie zmiana dotychczasowych złych statystyk.