Tusk: "Grecja jest szczególnym przypadkiem"

Były premier udzielił wspólnego wywiadu siedmiu europejskim dziennikom. Poza "FAZ", były to m.in. "Financial Times", "Rzeczpospolita", "Le Monde" i grecki "Kathimerini".

 

Wszystkie kryzysy i konflikty (Ukraina, Syria, Libia, problem uchodźców) unaoczniły nam, jak kruchą budowlą jest Europa, i jak delikatnie powinniśmy się z europejską ideą obchodzić - powiedział Tusk.

 

Jak zaznaczył, "największe niebezpieczeństwo grozi (UE) nie z zewnątrz, lecz od wewnątrz". "Mam wrażenie, że politycy i intelektualiści są znudzeni UE i dlatego chcą wszystko kwestionować" - wyjaśnił szef Rady Europejskiej, dodając, że obecna sytuacja przypomina mu rok 1968. "W Europie mamy do czynienia z powszechnym niezadowoleniem z istniejących warunków, które może szybko przekształcić się w nastrój rewolucyjny" - stwierdził polski polityk.

 

Wyraził obawę przed coraz silniejszą radykalną lewicą, która broni "złudzenia istnienia alternatywy wobec naszego systemu ekonomicznego, bez oszczędzania i ograniczeń". "To największe zagrożenie płynące z Grecji, gdyż z ekonomicznego punktu widzenia nie istnieje już groźba infekcji" - wyjaśnił Tusk.

Dodał, że obawia się właśnie "ideologicznej lub politycznej epidemii, a nie finansowej" w związku z greckim kryzysem.

Zdaniem Tuska kryzys wykazał, że unia walutowa funkcjonuje. "Uratowaliśmy Irlandię, Portugalię i Cypr. Jeżeli współpracujemy, to dysponujemy wystarczającą ilością środków, by opanować kryzys" - powiedział. "Grecja jest szczególnym przypadkiem" - zaznaczył szef Rady Europejskiej.

 

Tusk nie wykluczył, że w lecie będzie musiał zwoływać kolejne szczyty poświęcone Grecji. Jak zastrzegł, wynik głosowania w parlamencie greckim (nad pakietem pierwszych reform) napawa go optymizmem. Zwrócił uwagę, że zmalała też liczba demonstracji w Grecji. "Być może był to dla Greków psychologiczny przełom" - zauważył.

 

Jego zdaniem porozumienie osiągnięte w poniedziałek w Brukseli "nie osłabiło Niemców, ale też nie wzmocniło ich". "Właśnie to było moim celem: chciałem zapobiec sytuacji, w której na końcu byliby przegrani i wygrani" - wyjaśnił. Niemcy jako silny członek UE muszą oczywiście "poświęcić więcej, także w wymiarze finansowym". Zaznaczył, że w "kontekście władzy politycznej" Niemcy z pewnością nie są wygranym tego procesu.

 

Nawiązując do kulisów dramatycznych negocjacji w Brukseli, Tusk ujawnił, że o godz. 7 rano w poniedziałek kanclerz Niemiec Angela Merkel i premier Grecji Aleksis Cipras chcieli przerwać rozmowy. "Cipras chciał 24-godzinnej przerwy na konsultacje w Atenach. Merkel chciała nowego szczytu w środę. To byłby koniec" - relacjonował polski polityk, podkreślając, że był to niebezpieczny moment.

 

Tusk przypomniał, że przedmiotem sporu była kwota 2,5 mld euro z liczącego 50 mld euro funduszu powierniczego. "Powiedziałem obu, że publicznie powiem, iż za 2,5 mld euro narażają na szwank ideę Europy. Za 10 minut sformułowany został kompromis" - powiedział Tusk.

(PAP)