Pierwsza ofiara F1 od 21 lat - Jules Bianchi nie żyje

"Jules walczył do samego końca, jak zawsze, ale dzisiaj jego walka dobiegła końca" - napisała w oświadczeniu rodzina kierowcy.

 

Bianchi zmarł w szpitalu w Nicei, rodzinnym mieście na południu Francji.

 

5 października, podczas wyścigu o Grand Prix Japonii na torze Suzuka, Francuz uderzył z dużą prędkością w znajdujący się na poboczu samojezdny dźwig. Doznał rozległego uszkodzenia mózgu i był w śpiączce. (PAP)