Tour de France: lider Froome został oblany moczem

"To było 50 albo 60 kilometrów po starcie. Pewiem typ rzucił we mnie naczyniem. Nie mam wątpliwości, że to był mocz" - powiedział Froome. Jego zdaniem winę za takie zachowanie kibiców ponoszą "autorzy nieodpowiedzialnych reportaży", rzucający podejrzenia na ekipę Sky. Nie wymienił jednak żadnych nazwisk.

 

"Jestem bardzo rozczarowany przebiegiem wydarzeń. Nie oskarżam publiczności, której większość nas dopinguje. To mniejszość dochodzi do głosu" - dodał Brytyjczyk.

 

Jego kolega klubowy Australijczyk Richie Porte ujawnił w sobotę, że w końcówce dziesiątego etapu do La Pierre-Saint-Martin w Pirenejach został uderzony przez jednego z kibiców. Mimo to dojechał do mety na drugiej pozycji, za samotnie finiszującym Froome'em.

 

W przeszłości zdarzały się podczas Tour de France tego typu incydenty, ale nie były zbyt częste. Najpoważniejszy miał miejsce w 1975 roku, kiedy to jadący w koszulce lidera Belg Eddy Merckx otrzymał cios pięścią w wątrobę podczas wspinaczki na Puy-de-Dome.

 

W niedzielę kolarze będą rywalizować na sprinterskim etapie z Mende do Valence (154 km).

 

(PAP)