Po zamachu Turcja wzmocni granicę z Syrią

Po zamachu Turcja wzmocni granicę z Syrią
EPA/DEPO PHOTOS

"Środki (bezpieczeństwa) na naszej granicy z Syrią będą wprowadzane dalej i zostaną wzmocnione" - powiedział Davutoglu na konferencji prasowej w Ankarze. Jak dodał, pierwsze ustalenia śledztwa "wskazują, że wybuch był zamachem samobójczym, dokonanym przez Państwo Islamskie (IS)". Premier zastrzegł jednak, że na razie nie są to oceny końcowe i że nie zidentyfikowano jeszcze osoby, która dokonała zamachu. Wcześniej liczne media tureckie podały, że sprawczynią mogła być 18-letnia dziewczyna.

 

Wyrazy potępienia dla zamachu i solidarności z Turcją przekazał Biały Dom. "Wyrażamy solidarność z rządem i narodem tureckim i potwierdzamy naszą niezłomną determinację walki ze wspólnym zagrożeniem, jakim jest terroryzm" - oświadczył rzecznik Białego Domu Josh Earnest.

 

Do zamachu doszło kilka tygodni po tym, jak Turcja rozmieściła dodatkowe siły wojskowe i sprzęt bojowy na granicy z Syrią, obawiając się eskalacji walk między dżihadystami z IS a obecnymi po obu stronach granicy Kurdami. Dotychczas nikt nie przyznał się do zamachu. Anonimowi przedstawiciele władz tureckich cytowani przez Reutera ocenili, iż akt terroru był zemstą dżihadystów z IS za działalność antyterrorystyczną Ankary.

 

Władze Turcji, rozmieszczając dodatkowe siły na granicy z Syrią, zapewniały, że nie planują żadnej akcji militarnej na terytorium sąsiedniego kraju.

 

Wybuch nastąpił około południa na terenie centrum kultury w Suruc, w którym odbywała się konferencja prasowa Federacji

Młodzieży Socjalistycznej. Grupa działaczy, w większości w wieku studenckim, zgromadziła się, aby wydać oświadczenie na temat planowanej podróży mającej na celu pomoc w odbudowie syryjskiego miasta Kobane.

 

Zdaniem premiera okoliczności zdarzenia wskazują na to, że "jest to wyraźnie incydent o charakterze terrorystycznym i najprawdopodobniej zamach terrorystyczny". Davutoglu zaapelował do wszystkich partii politycznych, by wydały wspólne oświadczenie potępiające terroryzm - podał dziennik "Hurriyet Daily News".

 

Na południu Kobane, uznawanego za symbol oporu Kurdów przeciwko dżihadystom z IS, doszło w poniedziałek do zamachu bombowego na posterunek kurdyjskich bojowników. Wybuch spowodował pewne zniszczenia, jednak nikt nie zginął. Suruc i Kobane leżą blisko siebie po dwóch stronach granicy turecko-syryjskiej, liczącej na całej długości około 900 km.

 

Zamach w Suruc potępił prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. "Jesteśmy pogrążeni w żałobie z powodu tego aktu terroru (..). Przeklinam i potępiam sprawców tej przemocy w imieniu mojego narodu" - powiedział Erdogan na konferencji prasowej podczas oficjalnej wizyty w północnej części Cypru, okupowanej przez Turcję od 1974 roku.

 

MSW Turcji w komunikacie zaapelowało o "jedność i spokój w obliczu ataku terrorystycznego wymierzonego w jedność kraju".

 

(PAP)