Pseudoarmia teoretycznego państwa. Nasi żołnierze nie obronią granic

Wyliczenia dotyczące rzekomej nieudolności obronnej naszej armii opublikował jeden z prawicowych dzienników. Ekspert Akademii Obrony Narodowej przekonuje na łamach gazety, że polskie wojsko w przypadku ataku ze wschodu nie jest gotowe skutecznie się bronić. 
 
Niektórzy Eksperci twierdzą, że nawet gdyby ściągnąć nasze wszystkie - czyli trzy - dywizje na granicę z obwodem kaliningradzkim - to z dwustu kilometrowego odcinka bylibyśmy w stanie obsadzić niecała połowę. Te dane szokują, ale jak przyznają specjaliści można się było tego spodziewać. Likwidacja zasadniczej służby wojskowej i nic w zamian - to przepis na szybką klęskę.
 
Ale rząd zarówno takie ostrzeżenia, jak i podobne ekspertyzy ignoruje. NATO - ten jeden skrót ma być kluczem do naszego bezpieczeństwa. Opozycja zwraca natomiast uwagę, że NATO wprawdzie obiecuje wiele, ale co zrobi w przypadku zagrożenia - trudno przewidzieć. Najlepszym przykładem: bezskuteczny protest zachodu wobec aneksji Krymu przez Rosję. 
 
Prawo i Sprawiedliwość idzie o krok dalej i proponuje odbudowę polskiej armii. Ale eksperci podkreślają, że zamiast odtwarzać - lepiej byłoby stworzyć 
od podstaw. Chodzi o zorganizowanie Inicjatywy Obronnej - czyli armii cywilnej - na wzór amerykańskiej Gwardii Narodowej.
 
A także powrót zasadniczej służby wojskowej i dozbrojenie oraz szkolenie żołnierzy. Eksperci podkreślają, że nasza armia musi być samowystarczalna. Najnowsza historia Polski uczy bowiem, ile warte są sojusze.