Norwegowie uczcili pamięć ofiar Breivika - dziś czwarta rocznica masakry na wyspie Utoya

Podczas składania wieńców przed nowo otwartym w środę w Oslo Centrum 22 Lipca, poświęconemu ofiarom ataków, norweska premier podkreśliła, że nie zostaną one nigdy zapomniane. "Będziemy o nich pamiętać z miłością" - powiedziała Solberg.

 

"W tym roku terror znowu uderzył w Europie - w Kopenhadze i w Paryżu" - mówiła szefowa rządu, ubrana na czarno przed tłumem około dwustu zgromadzonych osób. "W tym tygodniu (terroryści) zaatakowali młodzież w Turcji" - dodała, przywołując poniedziałkowy zamach samobójczy w Suruc na południu Turcji przy granicy z Syrią, przypisywany dżihadystom z Państwa Islamskiego (IS). W ataku śmierć poniosły 32 osoby.

 

"Centrum informacyjne ma upowszechniać wiedzę w celu ochrony przed nienawiścią, przemocą i terroryzmem" - argumentowała Solberg, która - jak zauważa AFP - kilkakrotnie była bliska łez.

 

Pamięć o tej zbrodni jest w Norwegii wciąż żywa, a wystawa, na której pokazano m.in. podrobioną legitymację policyjną Breivika oraz fragmenty furgonetki, w której prawicowy ekstremista umieścił bombę, wywołuje kontrowersje. Podnoszą się głosy, że ekspozycja może się stać czymś w rodzaju "galerii sławy" mordercy, tym bardziej, że mieści się w budynku, w którym 22 lipca 2011 roku Breivik zabił swe pierwsze osiem ofiar.

 

Rząd norweski podkreśla, że ten ośrodek informacyjny, który ma być otwarty przez pięć lat, został zaplanowany w konsultacji z częścią rodzin ofiar Breivika i tych, którym udało się wtedy ujść z życiem. Zakłada się, że taka ekspozycja pomoże narodowi norweskiemu uporać się z pamięcią o tamtej zbrodni.

 

W ciągu dnia odbędą się w Norwegii liczne uroczystości upamiętniające ofiary zamachów, w tym m.in. uroczystość z udziałem sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga, który stał na czele norweskiego rządu, kiedy doszło do ataków w 2011 roku.

 

Obecnie 36-letni Breivik odbywa karę 21 lat więzienia - najwyższą, jaka istnieje w Norwegii. Jednak lada dzień rozpocznie studia na politologii na Uniwersytecie w Oslo. Zostanie studentem mimo fali protestów w całej Norwegii. Władze uczelni pozostają nieugięte -  według nich każdy ma prawo do nauki, a Breivik spełnił wszystkie kryteria niezbędne do przyjęcia na wydział. Będzie studiował korespondencyjnie, bez opuszczania celi.

(źr. PAP)