SLD: ustawa o in vitro to zasługa lewicy

SLD: ustawa o in vitro to zasługa lewicy
PAP/Leszek Szymański

"To była ważna ustawa, jesteśmy dumni, że udało się to zrobić, bo liczyliśmy na ten podpis. I mamy nadzieję, że nawet jeśli będzie rządziła prawica, to nie zmieni tej ustawy" - powiedział w środę rzecznik SLD Dariusz Joński.

 

Skomentował w ten sposób podpisanie przez prezydenta Bronisława Komorowskiego ustawy o leczeniu niepłodności, w tym metodą in vitro. Komorowski zapowiedział jednak, że jeden z jej punktów skieruje do Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o możliwość pobierania komórek rozrodczych od dawcy, który jest niezdolny do świadomego wyrażenia zgody.

 

"Ta ustawa jest po prostu potrzebna; dzięki in vitro - mam nadzieję - będzie rodziło się jeszcze więcej dzieci. To jest dla nas bardzo dobry dzień" - mówił Joński.

 

Jego zdaniem bez determinacji i konsekwencji działań lewicy w kolejnych kadencjach, ustawy o in vitro by nie było. Rzecznik SLD przypominał, że Sojusz składał swoje projekty w tej sprawie począwszy od 2005 r. "I za każdym razem PO mówiła, że musimy poczekać" - zaznaczył.

 

"Kończymy jednak tę kadencję z ogromną satysfakcją, że udało się to wspólnie zrobić" - podkreślił polityk.

 

Drogę do in vitro - w opinii Jońskiego - "przetarł" prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk, dążąc do refundowania procedury in vitro w swoim mieście.

 

Z kolei inny poseł Sojuszu Marek Balt przekonywał, że ustawa o in vitro jest konstytucyjna w każdym punkcie, także w tym, który wzbudził wątpliwości prezydenta. Ocenił, że Komorowskiemu nie chodziło o sprawdzenie zgodności jednego z zapisów ustawy z konstytucją, tylko o "uśmiechnięcie się" do konserwatywnej części elektoratu PO przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.

 

Nowe przepisy stanowią, że z procedury in vitro będą mogły korzystać osoby w związkach małżeńskich oraz osoby we wspólnym pożyciu, potwierdzonym zgodnym oświadczeniem. Leczenie niepłodności tą metodą będzie mogło być podejmowane po wyczerpaniu innych metod leczenia, prowadzonych przez co najmniej 12 miesięcy.

Ustawa zezwala na dawstwo zarodków, zabrania zaś ich tworzenia w celach innych niż pozaustrojowe zapłodnienie.

 

Przepisy zakazują preimplantacyjnej diagnostyki genetycznej w celu wyboru cech fenotypowych, w tym płci dziecka, chyba, że wybór taki pozwoli uniknąć ciężkiej, nieuleczalnej choroby.

 

Ustawa zakazuje niszczenia zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju - grozić będzie za to kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.

 

(PAP)