Andrzej Duda to polski James Bond? Tak twierdzą politycy

- Obaj panowie przystojni, ale jeśli chodzi o inne podobieństwa, to Andrzej Duda świetnie jeździ rowerem, świetnie jeździ na nartach. Jednemu z kolegów udzielał pierwszej pomocy, kiedy złamał nogę - powiedział Marek Suski z PiS. - No jest jakieś podobieństwo twarzy i konturów, ale nie przesadzajmy z tymi porównaniami - chłodził entuzjazm Michał Szczerba z PO.

 

Nie przesadzamy, bo Andrzej Duda już na wakacjach w Toskanii prężył muskuły, czym zaskarbił sobie serca wielu pań. Tak przecież lubiących Bonda. Jakby tego było mało prezydent elekt podczas uroczystości religijnych pokazał, że potrafi reagować błyskawicznie, a w pracy agenta to podstawa. - Szybkość reakcji mają wspólną. Szybkość reakcji może predestynować Andrzeja Dudę do tego, żeby być polskim Jamesem Bondem. Zwłaszcza jeżeli chodzi o ratowanie hostii - mówił poseł SLD Wincenty Elsner. - Refleks i refleksja w polityce to rzecz niezwykle ważna. Szybko trzeba się zreflektować i zareagować. To zarówno ma James Bond i Andrzej Duda - dodał Andrzej Romanek z Solidarnej Polski.

 

Obaj panowie mają też zamiłowanie do białych koszul, które podkreślają ich elegancję. Jednak zdaniem aktora i reżysera Jerzego Federowicza to za mało. Poseł Platformy Obywatelskiej przekonuje, że Duda nie nadaje się do roli Bonda. W przeciwieństwie do byłego premiera, który zaczynał jako kominiarz. - Donald Tusk to tak. Chodził po tych wieżowcach, mógłby nawet skoczyć na bungee z wieżowca. A ten młody chłopiec, którego życie na takie wspaniałe miejsce wykreowało musi jeszcze chwilę poczekać - powiedział Jerzy Fedorowicz z PO.

 

Po raz pierwszy w historii Krystyna Pawłowicz zgadza się z... PO.  - Pan Andrzej Duda ma ciemne włosy, a Craig jest taki świński blondyn, do Andrzeja Rozenka podobny. Rudzielec jakiś albo do głównego w domyśle "Króla Europy" - powiedziała posłanka. Ale porównanie do Bonda to żadna ujma. Wręcz powód do dumy. - Wypada podziękować za komplement, to są przecież świetne filmy, znakomita rozrywka, wiele osób je ogląda, ja należę do tych osób - przyznał Andrzej Rozenek z Biało-Czerwonych.

 

Przez ponad pół wieku powstały aż dwadzieścia cztery filmy o Bondzie. Prezydent elekt ma tylko pięć lat, aby przekonać Polaków do tego, że zasługuje na miano polskiego Bonda, Bonda, który troszczy się o wszystkich Polaków, a nie tylko hostie, czy inne przedmioty kultu religijnego.