Fenomen Ciprasa. Grecki premier wciąż na sondażowym szczycie

Fenomen Ciprasa. Grecki premier wciąż na sondażowym szczycie
fot. PAP/EPA

W ostatnim sondażu Kapa Research, przytoczonym w czwartek przez amerykańską gazetę, Cipras miał ponad 60 proc. poparcia, choć jednocześnie traci on wpływy we własnym ugrupowaniu, lewicowo-populistycznej Syrizie, której mniej więcej jedna piąta deputowanych głosuje przeciwko projektom reform wymaganych przez międzynarodowych wierzycieli Aten.

 

Grecy doceniają jednak zdecydowaną postawę szefa rządu w czasie pięciomiesięcznych trudnych negocjacji. "Kulminacją jego wysiłków było zeszłotygodniowe porozumienie, które może zapewnić pogrążonej w długach Grecji do 86 mld euro pomocy" - komentuje "WSJ".

 

"Nie chodzi o to, że ludzie nie zauważają błędów Ciprasa, ale przynajmniej przypisuje mu się podjęcie starań, aby wywalczyć coś lepszego" - wyjaśnia politolog z ośrodka STR w Atenach John Loulis. Dodaje, że na popularność Ciprasa wpływa fakt, iż Grecy nie wyobrażają sobie powrotu do władzy partii i polityków, którzy dotychczas dominowali na krajowej scenie i których obwinia się o doprowadzenie Grecji do kryzysu.

 

Według opublikowanego w weekend sondażu gdyby teraz odbyły się przyspieszone wybory 42,5 proc. Greków zagłosowałoby na Syrizę. To prawie dwa razy lepszy wynik niż osiągnęłaby główna centroprawicowa partia opozycyjna Nowa Demokracja - 21,5 proc.

 

"WSJ" zwraca uwagę, że popularność partii Ciprasa pozostaje wysoka mimo wewnętrznych podziałów. W dodatku premier, po roku zabiegów na rzecz usatysfakcjonowania nawet najbardziej na lewo wysuniętej frakcji, udowadnia obecnie, że jest gotów stawić czoło buntownikom we własnym ugrupowaniu.

 

Według wysokich rangą przedstawicieli rządu w czasie spotkania z doradcami we wtorek Cipras ostro rozprawił się z wewnątrzpartyjnymi krytykami, apelując, by "nie chowali się za bezpieczeństwem jego podpisu". "Do tej pory widziałem reakcje, czytałem heroiczne oświadczenia, ale nie słyszałem żadnej alternatywnej propozycji" - miał powiedzieć polityk. Według "WSJ" słowa te były skierowane m.in. do byłego ministra finansów Janisa Warufakisa i Panajotisa Lafazanisa, szefa radykalnie lewicowego skrzydła Syrizy.

 

(PAP)