Tour de France. Bardet wygrał etap, liderem wciąż Froome

Tour de France. Bardet wygrał etap, liderem wciąż Froome
Fot. PAP/EPA/KIM LUDBROOK

Bardet wyprzedził o 33 sekundy swojego rodaka Pierre'a Rollanda (Europcar) oraz o 59 sekund grupkę zawodników, którą przyprowadził Kolumbijczyk Winner Anacona (Movistar). Najlepszy z Polaków Rafał Majka (Tinkoff-Saxo) zajął 23. miejsce, tracąc do zwycięzcy 5.33 min. W czołówce klasyfikacji generalnej nie nastąpiły żadne zmiany. Froome nadal wyprzedza o 3.10 Kolumbijczyka Nairo Quintanę oraz o 4.09 Hiszpana Alejandro Valverde (obaj Movistar).

 

24-letni Bardet zaatakował 40 km przed metą na podjeździe na przełęcz Glandon, zostawiając z tyłu towarzyszy ucieczki zawiązanej zaraz po starcie w Gap. Młody kolarz ekipy AG2R powiększył przewagę na zjeździe do doliny Maurienne, a na serpentynach Montvernier, ostatnim trudniejszym fragmencie trasy, utrzymał ją i mógł świętować pierwsze w karierze zwycięstwo etapowe w Tour de France. Kibice gospodarzy cieszyli się natomiast z drugiego francuskiego triumfu w tegorocznej "Wielkiej Pętli", po sukcesie na ósmym etapie w Mur-de-Bretagne Alexisa Vuillermoza.

 

Dodatkową nagrodą dla Bardeta był awans na dziesiąte miejsce w klasyfikacji generalnej. W górskiej Francuz przesunął się na drugą pozycję i ma tyle samo punktów co prowadzący Hiszpan Joaquim Rodriguez. Siódmy w tej klasyfikacji jest Majka, "król gór" ubiegłorocznego Tour de France. - To był szalony etap. Miałem dużo szczęścia, że w ucieczce znalazł się mój przyjaciel Christophe Riblon i Jan Bakelants. Wiedziałem, że na zjazdach mogę zbudować przewagę. Znałem tę trasę z wiosennego zgrupowania. Ostatnie kilometry były dla mnie bardzo długie. Wygrać etap to naprawdę trudna sztuka - powiedział Bardet, który mimo młodego wieku startuje w Tour de France już po raz trzeci. W swoim debiucie w 2013 roku ukończył rywalizację na wysokim, 15. miejscu, a przed rokiem był szósty.

 

Dla lidera wyścigu Froome'a czwartkowy etap był wyjątkowo spokojny. Tym razem żaden z rywali nawet nie próbował atakować. Brytyjczyk finiszował razem z wszystkimi najgroźniejszymi konkurentami, zajmując 12. miejsce ze stratą 3.02 do Bardeta.

(PAP)