Więcej chętnych niż miejsc. Awantury o listy wyborcze w PO

- Dla mnie ważne jest, abym kandydowała z Warszawy. Tu się urodziłam, całe życie ti spędziłam, zamierzam Warszawy nigdy nie opuszczać, więc zamierzam także z Warszawy kandydować - powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska.
 
W stolicy Platforma jest silna. Cztery lata temu uzyskała tu aż dziesięć mandatów poselskich. Ale deklaracja pani Marszałek nie spodobała się warszawskim posłom Platformy. Mówią, że to niedobrze, gdy grzybów w barszczu jest za dużo. - Jest dużo ważnych miejsc, okręgów, gdzie prestiż Marszałka Sejmu jako lidera listy by się przydał - powiedział Michał Szczerba.
 
Kidawa-Błońska na stołecznej liście PO obniża bowiem szanse na reelekcję mniej znanych parlamentarzystów z Warszawy. Podobnych konfliktów szykuje się w Platformie więcej. To na przykład Wrocław, gdzie o pierwsze miejsce na liście rywalizuje minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna i szef dolnośląskiej PO Jacek Protasiewicz. Niespokojnie jest tez w Krakowie. Tu o jedynkę walczy poseł Ireneusz Raś, wiceprzewodniczący sejmiku Małopolskiego Grzegorz Lipiec i były minister obrony narodowej Bogdan Klich. - Pamiętajcie, że u nas w Platformie listy są prowadzone oddolnie. One trafią do mnie jak już zostaną zatwierdzone przez rady regionów - powiedziała premier Ewa Kopacz.
 
Kiedy pani premier umywa ręce, inni politycy PO mówią wprost. Na listach nie powinno się znaleźć miejsca dla osób, które mogły zostać nagrane przy okazji afery taśmowej. - Powinny podjąć decyzję przede wszystkim samodzielną i odpowiedzialną, czy obecność ich na naszych listach pomoże nam czy zaszkodzi - powiedział Rafał Grupiński.
 
Nie wszyscy jednak chcą słyszeć o rezygnacji z kandydowania lub jedynki. Na pewno nie sekretarz generalny Platformy Andrzej Biernat. - Jeśli ktoś wymieni mi ze trzy powody, dla których miałbym zrezygnować z tego, to pewnie bym zrezygnował. Nie zrobiłem nic złego i nie mam zamiaru tego robić - powiedział Andrzej Biernat.
 
Z awantur w rządzącej partii cieszy się opozycja, która liczy na to, że przy okazji układania list PO rozsypie się na dobre. - W Platformie Obywatelskiej to po prostu wycinanie się. To świadomość, że będzie kilkudziesięciu parlamentarzystów mniej. Ci, którzy mogą stanowić jakiekolwiek zagrożenie są wycinani - powiedział Bartosz Kownacki z PiS. - Platforma jest jednym wulkanem, z którego lawa się wyleje lada moment - uważa Wincenty Elsner z SLD. - Platforma to Titanic. Zbliża się lodowa góra i każdy chce się załapać na jakąś szalupkę - dodał Patryk Jaki z Solidarnej Polski.
 
Czasu pozostało coraz mniej, bo listy mają zostać zatwierdzone do 6 sierpnia.